strona główna archiwum
Regaty...
Poprzedni artykułNastępny artykuł

Dawny OSTAR w nowej szacie
ATLANTYCKIE ZMAGANIA
SAMOTNIKÓW
Marek Słodownik

 

Yvana Bourgnona na trimaranie wyprzedziło aż czworo żeglarzy na jednokadłubowcach.Był to dramatyczny, pełen niespodzianek wyścig na drugą stronę Atlantyku. Zakończyły się regaty Europe 1 New Man Star, od lat rozgrywane na tej samej trasie. Dla nas ciekawe również dlatego, że wystartowała w nich Polka. Joanna Pajkowska zajęła trzecie miejsce w klasie 40-stopowej.

 

Gdy 4 czerwca flotylla 71 jachtów startowała z Plymouth, niemal wszyscy obserwatorzy byli zgodni, że tegoroczna impreza zakończy się pobiciem rekordu trasy (patrz ramka). Stary, dwunastoletni rekordowy wynik należący do Philippe Poupona nie przetrwał, ale mało kto się spodziewał, że ustanowi go Francis Joyon na EURE ET LOIR. Spośród siedmiu trimaranów klasy pierwszej (18,28 m długości) był to jacht prawie najstarszy i najsłabiej wyposażony. A jednak Francis pokazał klasę i nie dał się ograć rywalom dysponującym bardziej nowoczesnymi jednostkami i pozostawił za rufą wszystkich faworytów.

Aż czterech żeglarzy dopłynęło do Newport szybciej od rekordu Poupona, co świadczy tak o postępie technologicznym w jachtingu, jak i o pogodzie na trasie. Wiało silnie i warunki były przyczyną wielu awarii. Dość powiedzieć, że prawie 40 procent wszystkich uczestników zmuszonych było wycofać się z regat. W tej sytuacji wygrali najmocniejsi, najbardziej odporni żeglarze, którzy dysponowali najlepiej przygotowanymi jachtami.

Wieloślady sławami nafaszerowane

Najnowocześniejsza konstrukcja regat.Rywalizacja wielokodłubowców wzbudzała największe emocje - wyrównana stawka, jachty dopracowane w najdrobniejszych szczegółach... Zwycięzca uzyskał średnią prędkość na poziomie 11,5 węzła, wynik w żegludze samotniczej bardzo dobry. I nie był to "fuks". Joyon cały czas był w czołówce, nie spadł na miejsce gorsze niż czwarte, a od siódmego dnia już prowadził. Zapewne teraz łatwiej mu będzie znaleźć sponsorów i wkrótce zobaczymy jacht w nowych barwach. Francis już cztery lata temu był bliski zwycięstwa, ale na tysiąc mil przed metą wywrócił się tracąc maszt i szanse na sukces, a wszystko to miało miejsce na tym samym jachcie płynącym wówczas pod nazwą BANQUE POPULAIRE.

Niewiele natomiast można powiedzieć o nowej jednostce BANQUE POPULAIRE typowanej zgodnie na zwycięzcę w przedstartowych prognozach, bo wkrótce po starcie jacht stracił maszt i Lalou Rucayrol po wezwaniu ekipy ratowniczej został zabrany przez statek handlowy. Jacht XXI wieku, jak o nim pisała prasa, tym razem więc zawiódł.

Alain Gautier, inny z faworytów, niemal cały czas był w czołówce. Przegrał na ostatnich milach, a wyprzedzili go jeszcze Marc Guillemot na BISCUITS LA TRINITAINE i Franck Cammas na GROUPAMIE. BISCUITS to wielki przegrany ubiegłego sezonu; przez cały czas był w czołówce imprez, ale nigdy nie wygrał. Teraz drugie miejsce zapewne wpłynie na przychylność sponsorów, którzy zapowiadali już weryfikację decyzji o finansowaniu projektu. Cammas natomiast to żeglarz będący wciąż "na dorobku", choć mimo 27 lat jest jednym z najlepszych żeglarzy francuskich. Trzecie miejsce jest tylko potwierdzeniem aspiracji do zwycięstw w kolejnych regatach.

Na piątym miejscu dopłynął do mety Jean-Luc Nelias na BELGACOM, bardziej znanym jako FUJICOLOR II Loicka Peyrona. Jacht cięższy prawie o tonę pod dowództwem Loicka wygrał najwięcej imprez w drugiej połowie mijającej dekady, pod wodzą nowego skippera jeszcze nie pokazał wszystkich walorów. Na szóstym miejscu, ze stratą ponad sześciu dni dotarł na metę BAYER EN FRANCE, czyli dawny PRIMAGAZ. W rękach Laurenta Bourgnona w pierwszej połowie lat '90 wygrywał wszystko, co mógł, natomiast po przejęciu jachtu przez młodszego brata, Yvana słynny trimaran zawsze płynie w ogonie. Po klęsce w tych regatach Szwajcarowi trudno będzie przekonać sponsorów do przedłużenia umowy... Uległ nie tylko wszystkim wielokadłubowcom, ale także pięciu monotypom.

Pierwsza klasa

Najliczniej reprezentowana klasa I w jednokadłubowcach, aż dwadzieścia jachtów, także przykuwała uwagę widzów. Dla większości żeglarzy była to generalna próba przed regatami Vendée Globe i zarazem rejs kwalifikacyjny przed tym najtrudniejszym wyzwaniem w żeglarstwie.
Nie wszystkim udało się dowieźć maszty do Newport.

Na starcie regat w Plymouth był nasz reporter, Marek Słodownik.

Dalszy ciąg znajdziecie w magazynie.
 
 
 

REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków
Sierpień, 2000