strona główna archiwum
Akweny...
Poprzedni artykul
Nastepny artykul

POPŁYŃMY NA ŚNIARDWY
Jakub Koryciński

 

Widok na Zatokę Łukniańską z wieży na Dybowskim Rogu

Jak dotąd nasze największe polskie jezioro jest omijane przez większość żeglarzy. Zamieszczone w większości przewodników ostrzeżenia skutecznie odstraszają. Jednak przy ładnej pogodzie Śniardwy są wręcz wymarzone na sobotnio-niedzielne wypady. Jest tam wiele pięknych zakątków i widoków, które na zawsze zostaną w pamięci.
 

Nasz rejs, na razie tylko palcem po mapie, rozpocznijmy na jeziorze Mikołajskim, z którego przez Przeczkę wypłyniemy na Śniardwy. W tym miejscu, tak na wszelki wypadek zawsze trzymam się farwateru wyznaczonego bojami.
Pierwsze zabudowania widoczne po prawej stronie to Popielno. Mieści się tam Zakład Doświadczalny Polskiej Akademii Nauk prowadzący badania genetyczne i eksperymenty hodowlane. Jedną z zasług tej stacji jest odtworzenie tarpana leśnego na bazie rasy koników biłgorajskich. To właśnie tarpany można spotkać na brzegach Bełdanów. Można je też obejrzeć z bliska tu, w Popielnie.
Warto wybrać się na wycieczkę z przewodnikiem po całej hodowli. Naukowcy chętnie oprowadzają turystów pozwalając im czasem na bliższe zapoznanie z wychowankami stacji. Bóbr Kuba jest niezwykle towarzyski i chętnie nawiązuje nowe znajomości, co doskonale widać na zdjęciu. Jelenie natomiast są troszkę bardziej płochliwe, choć również nie stronią od ludzi. Jedynie do żubronia warto zachować pewien dystans. Niedawno otwarto tu również muzeum poświęcone historii badań instytutu. Na pierwszy rzut oka wygląda ono raczej jak dworek myśliwski, gdyż poroża pokrywają prawie wszystkie ściany obszernej sali wystawowej. Na szczęście wyczerpujące informacje wyjaśniają niezwykłą wartość dokumentalną i naukową tych ozdób.
Do innych obiektów „muzealnych” zaliczyłbym sklep spożywczy typu „GS”, w którym nadal panuje ten specyficzny klimat późnych lat osiemdziesiątych, choć zakupić można tu właściwie wszystko, czego żeglarz mógłby zapragnąć.

Niedźwiedzi Róg

Po opuszczeniu betonowego basenu portu wracamy na szlak i kierujemy się na południowy wschód, w kierunku Piszu. Gdy znacznie zbliżymy się już do Czarciego Ostrowa, możemy spróbować odnaleźć przystań w Niedźwiedzim Rogu. W zeszłym sezonie wejście do kanału portowego było tradycyjnie oznaczone białym rombem, a dojście do farwateru niewielkimi bojami. Przystań wciąż rozbudowuje się, ale zapewnia już podstawowe wygody. Warto tu zajrzeć chociażby dlatego, by zobaczyć, jak udało się przekształcić stawy hodowlane w baseny portowe. Miejsce to stanowi bardzo zaciszną kryjówkę na wypadek pogorszenia się pogody na Śniardwach. Jedynie sternicy jachtów z mieczami szybrowymi muszą zachować ostrożność, gdyż u samego ujścia do Śniardw fale osadzając piasek spłyciły kanał.
Amatorom pieszych wędrówek polecam spacer do wioski. Niedźwiedzi Róg jest bardzo zadbanym miejscem, być może dlatego, że większość siedlisk to letniska. I choć nie jest typową mazurską wioską, robi bardzo miłe wrażenie. Warto dojść do południowego krańca wsi. Jest tam binduga, z której spomiędzy dwustuletnich sosen roztacza się wspaniały widok na Śniardwy.

Czarci Ostrów

Jest to miejsce niezwykłe i tajemnicze. W czasach przedhistorycznych Czarci Ostrów służył kultowi religijnemu. W latach 1784-1786 wojska pruskie wzniosły tu twierdzę, której ślady można dostrzec jeszcze dzisiaj. Wraz z umocnieniami w Okartowie i na przesmyku pomiędzy Tyrkłem a Buwełnem, miała ona stanowić południowo-wschodnie zabezpieczenie rejonu Wielkich Jezior.
Czarci Ostrów wraz z Wyspą Pajęczą są oazą spokoju, nawet gdy na jeziorze świszcze wiatr, a fale osiągają wysokość półtora metra. Najbezpieczniej jest pomiędzy wysepkami. W zależności od kierunku wiatru można swobodnie dobić do jednej z nich.
Do Czarciego Ostrowa bardzo wygodnie można też podejść od strony południowej. Ląd wita żeglarzy szeroką na kilkanaście metrów plażą. Ze złożonym mieczem można podejść nawet do samego brzegu, a na dnie jest raczej niewiele kamieni. Zdecydowanie radzę omijać północny skraj Pajęczej! Dojścia z tamtej strony bronią podwodne głazy, zalegające ławicą nawet kilkadziesiąt metrów w jezioro. Tuż przy sitowiu kamienie o obwodzie sporo przekraczającym metr wystają ponad lustro wody i ciągną się podwodnym pasem w kierunku Okartowa.
Na Czarcim Ostrowie zetknąłem się pewnego razu z niezwykłą anomalią przyrodniczą. Było to w 1994 roku. Zwykły upalny sierpniowy dzień. Przybiliśmy od północnej strony Czarciej, wyskoczyliśmy na ląd, a tu... Na wyspie dosłownie roiło się od myszy. Z powodu ich nadzwyczajnej liczby musiały być tak wygłodzone i zdesperowane, że uciekały dopiero w ostatniej chwili. Na wszelki wypadek nie zostaliśmy tam na noc. Jednak choć co roku odwiedzam Czarcią Wyspę, to od tamtej pory nie widziałem już na niej tych gryzoni.

Zatoka Okartowska

Spokojny sen na Śniardwach

Aby uniknąć podwodnych niebezpieczeństw, wystarczy trzymać się toru wodnego na Okartowo, oznaczonego zielonymi ponumerowanymi bojami. Pozwoli on nam bezpiecznie przebyć drogę między wyspami a Szerokim Ostrowem, do którego od północy także nie radzę się zbliżać.
Gdy będziemy już na wysokości zatoki Kwik (koło siódmej boi), zmieńmy kurs o 90 stopni w prawo. To najlepszy sposób, żeby bez przeszkód dotrzeć do ujścia Wyszki. Rzeczka ta jest tu na tyle szeroka, a prąd powolny, że udało mi się wpłynąć do niej na żaglach i wybrać dogodne miejsce na nocleg. Niestety, nie ma możliwości przeprawienia się dalej, do Jeziora Białoławki, gdyż drogę zagradza jaz. Jest to jednak miejsce zaciszne nawet w sztormowe dni i wyśmienite na wieczór z gitarą przy ognisku.
Możemy się też stąd wybrać na ciekawy spacer wzdłuż śniardwiańskiego brzegu.
W tym celu przy jazie na Wyszce skręcamy na północny zachód. Gdy dojdziemy do wzniesienia, droga zacznie skręcać w prawo, a my zaraz po tym powinniśmy skierować się skrajem lasu na północ. Już po chwili staniemy na wysokim brzegu z doskonałą panoramą na całe jezioro. Ścieżka prowadzi wzdłuż krawędzi nadjeziornej skarpy, z której rozciąga się wspaniały widok.

Dalszy ciąg znajdziecie w magazynie.

Drodzy żeglarze, pamiętajcie, żeby po opuszczeniu biwaku nie pozostał po Was żaden niechlubny ślad. Wszelkie śmieci i nieczystości starannie zapakujcie i zabierzcie w miejsce, z którego na pewno zostaną odwiezione na wysypisko. Nie zakopujcie śmieci, to był sposób dobry dwadzieścia lat temu, a nie przy dzisiejszym natężeniu ruchu turystycznego. Pamiętajcie też, aby unikać stosowania wszelkich środków chemicznych do zmywania naczyń. Śniardwiański piasek doskonale radzi sobie nawet z przypalonym tłuszczem.

 

Uwaga Czytelnicy!
W numerze czerwcowym znajdziecie locję i nową mapę Śniardw. Powstała ona na podstawie żmudnych pomiarów i wieloletnich obserwacji Jana Szajkowskiego. Zaznaczono na niej płycizny i kamienie, których nie znajdziecie w innych publikacjach.

REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków
Maj, 2000