strona główna archiwum
Akweny...
Poprzedni artykul
Nastepny artykul

POPŁYŃ NA DOBSKIE!
Jakub Koryciński

 

Widko na Fuledzki  Róg. Tędy jeszcze 200 lat temu biegła drogaLeży na uboczu głównych szlaków mazurskich. I może dlatego szczególnie warto to jezioro odwiedzić. Słynie z idyllicznego krajobrazu, rezerwatu kormoranów i głazów, śladów pradawnych osad i kurhanów...

 

Jezioro Dobskie jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej tajemniczych miejsc na obszarze Wielkich Jezior Mazurskich. Bardzo zróżnicowana rzeźba terenu i niedostępne, pełne dzikich zwierząt bagna otaczające od południa i zachodu Jezioro Dobskie tworzą niezwykły nastrój towarzyszący temu miejscu.

Przed wojną wśród miejscowej ludności krążyło wiele legend dotyczących samego jeziora, jak i najbliższej jego okolicy. Do dzisiejszego dnia wiele z nich uległo niestety zapomnieniu, ponieważ po drugiej wojnie światowej przymusowo wysiedlono stąd rdzennych mieszkańców - nie tylko osadników niemieckich, ale także ludzi zwących siebie Mazurami i niechętnych Rzeszy.

Na nasze szczęście zachowało się do dziś wiele starodruków oraz dokumentacje prac archeologicznych prowadzonych przez pruskich naukowców z Uniwersytetu Królewieckiego, które potwierdzają, iż sięgająca niepamiętnych czasów historia siedzib ludzkich w tej okolicy była wyjątkowo burzliwa. Dziś także na brzegach jezior, wyspach, a także w okolicznych wioskach prowadzi się badania, które owocują nowymi znaleziskami i powoli odkrywają przed nami zawiłe dzieje tej niezwykłej krainy.

Wyspa na... dawnej drodze

Po takim wstępie nie pozostaje nic innego jak tylko oddać cumy i pożeglować na Dobskie! Trafić tu łatwo, choć przejście przez przesmyk pomiędzy Fuledzkim a Krzywym Rogiem może dostarczyć nieco wrażeń. Rzecz w tym, że przesmyk ten dzieli na dwie części niewielka, otoczona podwodnym głazowiskiem wysepka o nazwie Ilmy Wielkie. Jeszcze w XVIII wieku była ona jedynie pagórkiem na drodze Radzieje - Fuledzki Róg - Giżycko, która dopiero w XIX wieku uległa ostatecznie zalaniu.
Dlatego najbezpieczniej jest kierować się środkiem, pomiędzy wyspą a Krzywym Rogiem, tak jak czynią to statki białej floty. Sasanką, z opuszczonym mieczem, udało mi się też przejść po stronie Fuledzkiego Rogu, tuż przy trzcinach, lecz na wszelki wypadek odradzam tę drogę posiadaczom jachtów z mieczami szybrowymi. Poza przesmykiem, jedynymi nieprzyjaznymi miejscami na Dobskim są dwie płycizny. Jedna znajduje się pomiędzy Wyspą Heleny a położoną na północ od niej kępą trzcin. Druga natomiast, niedaleko półwyspu przy wiosce Fuleda. Obie zaznaczone są na mapach, więc ominięcie ich nie będzie stanowić problemu.

We władaniu kormoranów

Pierwszym miejscem, jakie kojarzy się chyba wszystkim żeglarzom z jeziorem Dobskim, jest Wysoki Ostrów, czyli słynna Wyspa Kormoranów. Ustanowiono na niej, podobnie jak na sąsiedniej wyspie Lipka, rezerwat przyrody. Wszystkie wyspy na Dobskim mają stanowić ciche schronienie dla wszelkiego ptactwa żyjącego w tych rejonach. Lipka i Wysoki Ostrów są ponadto rezerwatem ścisłym, dlatego nie należy do nich przybijać. Warto za to opłynąć Wyspę Kormoranów i przez lornetkę przyjrzeć się dzikiej przyrodzie.

Dalszy ciąg znajdziecie w magazynie.

 

REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków
Czerwiec, 2000