strona główna archiwum
Szlaki Europy...
Poprzedni artykul
Nastepny artykul

DEZETĄ DO NIDERLANDÓW
Piotr Kałużniacki

 

HORNBLOWER, "podrasowana" 50-letnia Dezeta, budząca wszędzie zainteresowanie tubylców, pokonał kanałami i rzekami przez Polskę, Niemcy i Holandię z górą 3 tysiące kilometrów. Poza niezapomnianymi wrażeniami załogi, rejs zaowocował szczegółowym opisem szlaku. Rozpoczynamy relację z wyprawy. Dziś pierwszy odcinek - Polska do granicy niemieckiej.

 

Pomysł rejsu zrodził się, gdy z grupą znajomych z klubu "Santa Maria" rozmawialiśmy o tym, jak to na naszych Mazurach zaczyna się robić ciasno i trudno znaleźć coś naprawdę nowego. Ale gdzie płynąć, gdy nie ma się morskich papierów, odpowiedniego jachtu, a i pieniędzy nie za wiele? Potem w obroty poszła z braku innej geograficzna mapa Europy. Następna większa woda poza Zalewem Szczecińskim na mapie to były zalewy w Holandii. Czemu by nie? I zaczęło się.

Jacht. Jedynym w naszym zasięgu była drewniana 50-letnia DZ-a klubowa HORNBLOWER. Trzeba było jej poświęcić cztery miesiące intensywnej pracy, aby doprowadzić ją do więcej niż ładu. Uszyliśmy nie bez problemu odpowiedni dla niej namiot. Aby zapewnić więcej miejsca dla kilku osób załogi, pomiędzy ławkami powstał wyższy pokład (niż poziom gretingów), na którym bez ścisku mogło teraz spać do pięciu osób. Pod spodem mieściło się prawie całe wyposażenie. Część jedzenia i cenniejszego sprzętu pomieściła się w dwóch 120-litrowych plastikowych beczkach, które przymocowane na stałe dawały zapas wyporności.

Ponieważ większość trasy ok. 3000 km odbywać się miała bez rozwinięcia żagli, potrzebny był niezawodny silnik z długą kolumną. Zdecydowaliśmy się na Mercury Sailpower 10 KM z alternatorem, który pozwalał ładować akumulator samochodowy.
Formalności. Aby rejs odbył się bez kłopotów, staraliśmy się dowiedzieć, jakie ewentualnie dokumenty będą nam potrzebne. Okazało się, iż nie ma tego dużo. Wystarczył dowód rejestracyjny jachtu i paszporty załogi. Dla pewności zabraliśmy ze sobą zgodę na wyprowadzenie klubowego jachtu za granicę.
I to wszystko. Jeszcze impreza po wodowaniu i teraz pozostało tylko płynąć do naszej małej "wielkiej wody". Wypłynęliśmy z Zalewu Zegrzyńskiego 4 lipca 1999 i wróciliśmy po ponad dwóch miesiącach, szczęśliwie z dużym zapasem wspomnień i planami na kolejne wyprawy. Jak widać marzenia (przy odrobinie pomocy i determinacji) spełniają się.

Etap pierwszy POLSKA

KANAŁ ŻERAŃSKI:
długość 17,6 km liczona od śluzy na Żeraniu. Łączy Zalew Zegrzyński, skąd wypływamy, z Wisłą na wysokości elektrociepłowni. Na drodze kanału znajdują się liczne mosty o prześwicie min. 4 m, w pobliżu 9 i 11 km nieoznakowane mielizny (0,5 m). Możliwość postoju przed śluzą żerańską, po lewej stronie w zakolu przy przystani wioślarskiej AZS. Stacja benzynowa w odległości 1 km drogą na północ przy ul. Jagiellońskiej.

Śluza czynna jest codziennie od 7.00-19.00, opłata poniedziałek-piątek: 4,60 zł, inne dni i święta 9,20 zł, dla uczniów i studentów zniżka 50%.
Za śluzą zaraz po wypłynięciu na Wisłę można zatrzymać się w tak zwanym zimowisku. Jest to głęboka zatoka poza zasięgiem prądu, jednak nie ma tu żadnej infrastruktury - za pozwoleniem korzystamy z wody przy budynkach śluzy.

WISŁA:
Km 521 - ujście Kanału Żerańskiego. W lewo pod prąd niespełna 10 km do centrum Warszawy. W oddali widać most im. Grota-Roweckiego. My kierujemy się w prawo. Jeszcze przez 5-7 km na lewym brzegu widać budynki Żoliborza, na prawym os. Tarchomin. Zanieczyszczenie wody jest tu tak duże, iż przy 30-stopniowym upale trudno oddychać, poprawa następuje dopiero w okolicy Modlina. Zaraz za Warszawą rzeka zaczyna tworzyć wiele wysp, szlak oznaczony dobrze (głównie bakeny, ale także tyki), jednakże przed Nowym Dworem, aż do Wyszogrodu prawie w ogóle bądź błędnie. Niezbędne jest uważne śledzenie powierzchni wody, zwłaszcza przy niskim stanie.

Km (554) - ujście Bugo-Narwi. Szczególnie należy uważać na odcinku od pierwszego niebieskiego mostu drogowego w okolicy Nowego Dworu przez około 5 km ze względu na liczne łachy i wąskie spławne koryta. Tuż przed dopływem na prawym brzegu twierdza Modlin, a dokładnie ruiny jednej z jej części. Tu kręcono część zdjęć do filmu A. Wajdy "Pan Tadeusz". Jeżeli chcemy pozwiedzać, dobrze stanąć przed ruinami na p.b. lub w dopływie Wisły.

Km 557 - p.b. Zakroczym

Km 579 - p.b. Czerwińsk n. Wisłą. Znajduje się tu zespół kościelny dawnego opactwa z XII w. Brak przystani, przy piaszczystym brzegu jest jednak dosyć głęboko, aby do niego dobić, nawet przy niskim stanie wody. Rynek w odległości 50 m, jest tu kilka sklepów. W wodę najlepiej zaopatrzyć się u strażaków, którzy mają własną studnię głębinową.

Km 586,7 - w tym miejscu znajdował się działający jeszcze przed rokiem most wyszogrodzki, najdłuższy (1,5 km, 57 przęseł) drewniany most w Europie. Teraz pozostało po nim tylko główne stalowe przęsło.

Km 587,8 - nowy żelbetowy most. Zadziwia swoimi rozmiarami nawet jak na wiślany - ponad 1,5 km długości, około 20 m wysokości. Pomiędzy mostami siedziba Nadzoru Wodnego. Od tej pory do Płocka zaczynamy slalom między licznymi kępami i mieliznami, jakie tworzy tu rzeka. Malownicze rozległe wyspy są dogodnym miejscem na nocleg czy biwak.

Km 633,5 - Płock, p.b. przystań klubu żeglarskiego "Morka", obchodzącego ostatnio XXXV-lecie. Dogodne miejsce na dłuższy postój. Ceny dosyć przystępne: 1 zł dobicie, 2 zł+0,50 zł/osoba/doba, prysznic 5 zł, toalety w cenie. Obok portu bar piwno-przekąskowy. Jeśli mamy ochotę na coś konkretniejszego lub zwiedzanie, musimy pokonać 50 m skarpy. Na szczycie czeka nas niezapomniany widok, stąd o krok do zabytkowego centrum. Km 633,5 - l.b. Płocka Stocznia Remontowa, z daleka widać charakterystyczne wielopiętrowe budynki z czerwonej cegły. Ostatnio powstawał tu następca sławnego mikołajskiego CHOPINA. Tu w zasadzie rozpoczyna się Zalew Włocławski, doskonały zbiornik do uprawiania żeglarstwa nie tylko w weekend. Niestety, obszar ten jest niedoceniany zarówno przez przyjezdnych, jak i gospodarzy. Mimo kilku portów zbyt uboga infrastruktura jak na możliwości wykorzystania tego akwenu. W porównaniu chociażby z Zalewem Zegrzyńskim pustki. Zbiornik zamyka od północy tama we Włocławku. Przy żegludze, zwłaszcza na silniku, trzeba uważać na płytko zanurzone sieci zaczepione na plastikowych kanistrach i butelkach. Jeśli myślimy o postoju, nie należy zapominać, że przez zalew płynie rzeka. Na noc lepiej stawać przy brzegu, ponieważ prąd i przeciwny silny wiatr potrafią ustawić jacht bokiem, a nawet rufą do fali co przy dużym rozkołysie nie jest zbyt bezpieczne. Lepiej zatrzymać się w jednym z portów.

Km 646 - p.b. przystań HOW "Fatrówka" w Murzynowie Km 649 - l.b. przystań LOK w Duninowie Nowym Km 672,5 - p.b. w zatoce port Jacht Klubu Zakładów Azotowych Włocławek

Km 674-5 - l.b. śluza Włocławek, spadek około 13 m, czynna cały tydzień, opłata jak wszędzie. Przed komorą na górnej wodzie miejsca do cumowania. Tu najlepiej stanąć, gdy chcemy coś zwiedzić czy wybrać się po zakupy. Przez zaporę jeżdżą autobusy do centrum. Stacja paliw Petrochemii Płockiej w odległości 200 m w lewo w kierunku drogi Gdańsk-Warszawa i w lewo 200 m. Sklep i poczta 200 m w tym samym kierunku od śluzy i w prawo. Jachtu nie należy zostawiać bez opieki, mimo ogrodzonego terenu śluzy.

Km 703 - na l.b. Nieszawa. Miasteczko położone na zewnętrznym brzegu długiego na kilka kilometrów zakrętu. Charakterystycznym znakiem rozpoznawczym jest tu jedyny na trasie prom bocznokołowy w kolorach niebieskim i żółtym. Zabytkowe zabudowania położone są nad samym brzegiem. Miejsce spokojne i pełne uroku, gdzie warto na chwilę stanąć. Brak przystani, przy dobijaniu płytko, dno - kamienie i piach.

Km 735 - p.b. Toruń. Pomiędzy mostem kolejowym i drogowym, naprzeciwko Starego Miasta przystań żeglugi pasażerskiej. Obok rozciąga się betonowy bulwar. Nie jest to najlepsze miejsce do cumowania ze względu na brak nabrzeża i betonowo-kamienny brzeg, który schodzi skośnie do wody. Jednak najbliżej stąd do zabytkowego centrum i cukierni "Kopernika", producenta sławnych pierników. Na dłuższy postój lepszy jest port znajdujący się kilometr dalej na p.b. Wejście tuż przed pogłębiarką (uwaga na liny kotwiczne). W porcie stocznia remontowa i posterunek Policji. Mimo wszystko lepiej nie zostawiać nic na noc na pokładzie. Wisła od Torunia do Bydgoszczy to najlepiej oznakowany odcinek rzeki. Pojawiają się tyki strony szlaku oraz zmiany brzegu, pod którym przebiega spławne koryto (żółte krzyże). Jednak nie można im do końca ufać.

Km 763 - l.b. Solec Kujawski, przystań klubu PTTK Zremb. Postój za kamienno-betonową ostrogą, w zatoce widać stojące jachty.

Km 772,5 - l.b. Wisła wchodzi tu w szeroki zakręt w prawo, w oddali wyłania się most drogowy i osiedla Bydgoszczy. Odnoga i podejście do pierwszej śluzy Kanału Bydgoskiego Brdyujście.

Dalszy ciąg znajdziecie w magazynie.

 

REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków
Czerwiec, 2000