strona główna archiwum

 

BEZ KOMPLEKSÓW

Węgorzewo leży na końcu szlaku Wielkich Jezior, ale ma żeglarzom i turystom wiele do zaoferowania.

Rozmawia Marek Słodownik

Tadeusz Ciborski, przewodniczący Rady Miejskiej w Węgorzewie, z miastem związany od 30 lat, żeglarz i motorowodniak.

 

Węgorapa to jedna z najpiękniejszych rzek w Polsce.- Czy Węgorzewo ma kompleks Giżycka i Mikołajek?
- Nie mamy kompleksów, choć przed wojną Węgorzewo było znacznie większym miastem, linie kolejowe rozchodziły się w pięciu kierunkach. To było jedno z największych miast w tym rejonie. Wszystkie linie kolejowe zostały jednak zdemontowane po wojnie przez wycofujące się wojska radzieckie i szlaków kolejowych nie odbudowano. Węgorzewo zawsze było siedzibą lokalnych władz wyższego szczebla. Teraz, po reformie administracji samorządowej, miasto nie uzyskało statusu powiatu i należymy do powiatu giżyckiego. Ale nie załamujemy z tego powodu rąk, choć dostrzegamy, że miasto na tym straciło. Z drugiej jednak strony nie jest to konieczny wymóg rozwoju regionu. Na przykład Mikołajki nie będąc miastem powiatowym radzą sobie znakomicie. My przynależymy do powiatu największego na Mazurach i w całym województwie Warmińsko-Mazurskim i w tym upatrujemy naszą szansę.

Wyjście na jezioro Stręgiel- Jakie są Wasze cele?
- Węgorzewo leży na końcu szlaku Wielkich Jezior, ale mamy wiele atutów. Myślę, że już za rok miasto będzie się rozwijało i będzie to widoczne. Mamy opracowany strategiczny plan zagospodarowania przestrzennego, obecnie pracujemy nad szczegółami. Przemysł na naszym terenie nie wytrzymał konkurencji i stawiamy na szeroko rozumianą turystykę, innej drogi nie mamy. Najważniejsze są drogi. Kolejny etap to rozwój gospodarstw agroturystycznych i kampania edukacyjna z tym związana. Następna ważna sprawa to ekologia. Zrobiliśmy już bardzo wiele. Jeszcze kilka lat temu w mieście było około stu małych kotłowni opalanych głównie węglem i zanieczyszczających atmosferę. Obecnie przestawiliśmy się na gaz i zbudowaliśmy kilka większych kotłowni w zgodzie z rygorystycznymi przepisami. Poprawa jest widoczna. Rozwiązaliśmy na dłużej problem oczyszczania ścieków, mamy wysypisko śmieci spełniające ostre kryteria, pracujemy obecnie nad skanalizowaniem miasta i jego okolic. Chcemy zbudować nowe ujęcie wody i dać szansę na telefon w każdym domu. To wielkie obciążenia dla nas, ale zdajemy sobie sprawę, że bez tego nie ruszymy z miejsca i nie staniemy się atrakcyjnym miejscem dla turystów. - Czy macie jakieś konkretne plany wykorzystania Węgorapy, jednej z najpiękniejszych rzek na Mazurach? - Oczywiście, chcemy zagospodarować ten rejon i samą rzekę, ale na to potrzeba środków. Inwestycjami na wyspie leżącej pomiędzy rzeką i kanałem zainteresowani są Holendrzy. A sama rzeka musi zostać ożywiona, bo z pewnością stanowi nie mniejszą atrakcję niż Krutynia czy Łyna.

- Ożywienie rzeki to współpraca ponadgraniczna z obwodem kaliningradzkim. Jak wygląda ten problem?

... [Dalszy ciąg w magazynie]

fot. Lolek Pałczyński

 

 

Poprzednia

Następna