strona główna archiwum
 
KOLEJNE SYNDYKATY ODKRYWAJĄ SWOJE KARTY

Na zwołanej 25 listopada w Paryżu konferencji prasowej ogłoszono oficjalnie udział kolejnego syndykatu w regatach The Race. Jacht wystartuje pod nazwą CLUB MED w barwach międzynarodowej sieci ekskluzywnych ośrodków wypoczynkowych – Club Méditerranée. Jego budowę, pod tajemniczą nazwą Code Zero, rozpoczęto w kwietniu 1999 we francuskiej stoczni Multiplast. Plany gigantycznego katamarana sporządziło biuro konstrukcyjne Gillesa Ollier. Wymiary jachtu to: długość kadłuba 33 metry, szerokość 17,5 metra, wysokość obrotowego masztu-skrzydła 41,5 metra, grot 350 m2, genua 260 m2, genaker 450 m2. Wodowanie jednostki zaplanowano na kwiecień 2000 roku.
Jednostką dowodzić będzie Nowozelandczyk Grant Dalton. Resztę międzynarodowej załogi katamarana CLUB MED, składającą się z czternastu osób poznamy w marcu 2000.

Podczas targów Paris Boat Show, 3 grudnia, kolejny skipper, Amerykanin Cam Lewis potwierdził udział syndykatu Team Adventure w milenijnych regatach wokółziemskich. Jacht dla Lewisa zbuduje francuska stocznia Multiplast według tych samych planów co CLUB MED Granta Daltona. Budowa jachtu rozpocznie się 3 stycznia 2000 roku, a wodowanie zaplanowano na wrzesień 2000. W załodze Team Adventure znajdą się między innymi Guillermo Altadill z Hiszpanii oraz Skip Novak i Larry Rosenfeld ze Stanów Zjednoczonych.
KK

 
CORAZ TŁOCZNIEJ W VOLVO OCEAN RACE
Regaty Volvo Ocean Race przyciągają kolejnych znanych żeglarzy. Gunnar „Gurra” Krantz, który w poprzedniej edycji startował na jachcie SWEDISH MATCH zajmując trzecie miejsce, oficjalnie zgłosił akces do regat startujących we wrześniu 2001 roku. Stanie na czele szwedzkiego zespołu, którego składu jeszcze nie ujawniono, podano tylko, że podobnie jak poprzednio działaniami organizacyjnymi kierować będzie Lars Ahren. Do regat Volvo Ocean Race zgłosił się także Mark Rudiger. Stanie on na czele własnego zespołu, na razie owianego mgłą tajemnicy. W ostatnich regatach Whitbread Mark w ostatniej chwili dołączył do składu Team EF i pełnił funkcję nawigatora na zwycięskim jachcie EF LANGUAGE.
MS
 
W LOUIS VUITTON CUP NADAL NIENUDNO

W Pucharze AMERYKI trwa trzecia runda Louis Vuitton Cup. Stan rywalizacji na dzień 7 grudnia przedstawia się następująco:

America One 81 pkt
Nippon Challenge 74,5
Prada Challenge 73
America True 65
Team Dennis Conner 45,5
The Spanish Challenge 44
Young America 42
Abracadabra 2000 34
Le Défi BTT 32
Young Australia 18
Fast 2000 8

Najciekawszym wydarzeniem tej rundy jest spadek faworyzowanej i zajmującej dotąd pierwsze miejsce PRADY na trzecią pozycję. Włosi pod dowództwem Francesco de Angelisa przegrali po jednym biegu z America One i z Nippon Challenge. W ten sposób America One dowodzona przez Paula Cayarda wysunęła się na prowadzenie, a będący do tej pory na trzeciej pozycji Nippon Challenge z Peterem Gilmour'em zajmuje drugie miejsce. Ponadto szwajcarski syndykat Fast 2000 kierowany przez Marca Pajota, podczas jednego z biegów stracił maszt i wycofał sie z regat.
MS

 
OCEANICZNY EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI

Jak pisaliśmy w numerze grudniowym, Australijczyk Jessie Martin ukończył samotny rejs dookoła świata. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że żeglarz ma zaledwie 18 lat i swoim wyczynem ustanowił rekord notowany przez Światową Komisję Rekordów Żeglarskich. Po ukończeniu swej odysei w Melbourne młody żeglarz powiedział: „Jestem szczęśliwy, że się udało. Na trasie bywało trudno, ale nie było bezpośrednich zagrożeń. Nawet przez chwilę nie wątpiłem, że dopłynę. Z pewnością nie jest to mój ostatni rejs...” Jego matka, Louise Martin, dodała: „On zawsze chciał popłynąć w taki rejs, można powiedzieć, że przygotowywał się do niego przez ostatnie trzynaście lat. Bałam się okropnie, ale cały czas wierzyłam, że wróci szczęśliwie. Co czuję? Przede wszystkim ulgę”. Oficjalnie Jessie nie ogłosił jeszcze swoich dalszych planów, ale podczas uroczystości powitania wspominano o rejsie non-stop „złą drogą”, czyli ze wschodu na zachód.

MS

 
HONORY DLA ŻEGLARZY

BT British Nautical Award to najbardziej prestiżowa nagroda dla osoby związanej z morzem, żeglarstwem i przemysłem „morskim” na wyspach. W roku 2000 zostanie przyznana po raz pierwszy, a wzięła się z połączenia kilku innych, cząstkowych wyróżnień nadawanych przez środowiska dziennikarzy żeglarskich, Royal Yachting Association, British Marine Federation i Challenge Business.
W tym roku do tej nagrody nominowano następujących żeglarzy:
Ben Ainslie – najlepszy żeglarz w klasie Laser w mijającym sezonie;
Adrian Stead – skipper jachtu BARLO PLASTICS startującego w Admiral's Cup;
Peter Little i David Arthur-Driver – motorowodniacy startujący na jachcie CITY OFFSHORE;
Mike Garside – brytyjski uczestnik Around Alone.

Wręczenie nagrody odbędzie się 7 stycznia w Londynie podczas trwania targów Boat Show. MS

 
BARBARA I LARS MISTRZAMI, ANIA I PRZEMEK – NA IGRZYSKA

Pod koniec listopada w Nowej Kaledonii odbyły się mistrzostwa świata w olimpijskiej klasie Mistral. Po bardzo dobrym występie szóste miejsce zajęła Anna Gałecka z sopockiego SKŻ i takąż lokatę wywalczył jej kolega Przemysław Miarczyński (AZS AWF Gdańsk), jeden z najmłodszych uczestników regat o mistrzostwo świata, uprawiający windsurfing od dziesięciu lat. Ta para zakwalifikowała się do startu pod pięcioma kółkami. Znakomicie żeglowali także – Marzena Okońska (AZS AWF Gdańsk) i Mirosław Małek (RKS Energetyk Rybnik), olimpijczyk z Savannah, którzy ukończyli mistrzostwa na miejscach siódmych. Nieco gorzej wyszedł nowokaledoński występ Ani Graczyk (AZS AWF Gdańsk) – kolejnej doświadczonej zawodniczce z Sopotu, która tylko w dwóch wyścigach znalazła się w dziesiątce i ostatecznie została sklasyfikowana na pozycji dwudziestej pierwszej. W gronie pań, po raz już nie wiadomo który, klasą dla siebie była rewelacyjna Nowozelandka, Barbara Kendall. Wielokrotna mistrzyni, do pękatego worka medali dorzuciła jeszcze jeden – złoty mistrzostw świata 1999. Barbara pozostawiła w polu pokonane najlepsze rywalki. Rozegrano jedenaście wyścigów. Dwukrotnie wygrała, pięć razy była druga, dwa razy czwarta, raz szósta (w ostatnim wyścigu nie startowała – nie musiała). Po odrzutce zebrała 26 punktów. Wśród rywalek dokonała rzezi. Srebrna medalistka, znakomita Faustine Merret z Francji ukończyła regaty z dorobkiem 65 punktów, a trzecia – jej nie mniej słynna rodaczka, Lise Vidal, zgromadziła aż 94 oczka. Znakomita Włoszka, Alessandra Sensini, podobnie jak Justine Gardahaut z Francji, z trudem zmieściły się w dziesiątce. Nie udała się już ta sztuka Niemce, Amelii Lux, mistrzyni olimpijskiej i Lai Shan Lee (Hongkong) i wielu, wielu innym wspaniałym żeglarkom. Te rezultaty świadczą także o bardzo wysokim poziomie Polek i o tym, że podczas igrzysk olimpijskich Ania Gałecka będzie miała szanse walczyć o podium. Wśród mężczyzn zwyciężył chyba dość niespodziewanie Lars Kleppich z Australii. Jego przewaga nad następnymi nie była już tak miażdżąca, jak w rywalizacji kobiet. Zgromadził 37 punktów, Tony Philp (Fidżi) – 51, a Marcos Galvan (Argentyna) – 76. Dopiero na czwartym miejscu uplasował się Nikolas Kaklamanakis z Grecji, będący jednym z głównych faworytów. I tu wiele znakomitości znalazło się poza dziesiątką, daleko za wspaniale żeglującymi Polakami. Po nowokaledońskich mistrzostwach dwudziestoletni Przemek (młodzieżowy mistrz świata z 1996 roku) powiedział: „Jeden dzień zadecydował, o tym, że nie mam medalu. Jeszcze przed piątym wyścigiem zajmowałem drugą pozycję. Najpierw przytrafiły mi się dwie kolizje i metę minąłem jako trzydziesty czwarty; w następnym wyścigu zabrakło intuicji. Wybrałem złą stronę i uplasowałem się na trzydziestym piątym miejscu. Po tym pechowym dniu spadłem w klasyfikacji na miejsce jedenaste. Później strat punktowych nie zdołałem już odrobić. Czuję więc niedosyt, mimo że szóste miejsce w mistrzostwach świata jest moim największym osiągnięciem. W poprzednich byłem ósmy, a dwa lata temu aż trzydziesty piąty.
Muszę przyznać, że w przeciwieństwie do Anny Gałeckiej, miałem bardziej komfortową sytuację, jeśli idzie o krajową rywalizację o prawo startu w igrzyskach. Mirosława Małka wyprzedzałem aż o siedemnaście punktów. Mogłem więc żeglować z większym spokojem i skupić się na rywalizacji z rywalami z zagranicy. Nie muszę chyba uzasadniać, jak wielkie znaczenie ma psychika. Dlatego bardzo współczuję Marzenie Okońskiej, która pojedynek z Anią Gałecką o olimpijski paszport przegrała różnicą zaledwie trzech dziesiątych punktu.
Przed igrzyskami muszę jeszcze dużo trenować. Jeśli chce się być kimś w gronie najlepszych, trzeba posiąść umiejętność żeglowania w każdych warunkach. Podziwiam Barbarę Kendall, która jest ciągle w czołówce, niezależnie od tego, czy wiatr jest słaby, czy silny. W tej chwili, ze względu na moje warunki fizyczne i wagę (siedemdziesiąt cztery kg), najlepiej czuję się przy wiatrach od czterech stopni Beauforta w górę. Ale takie mogą nie wiać za rok w Sydney, więc muszę poprawić 'jazdę' przy słabszym wietrze. Na razie nie oswoiłem się jeszcze z myślą, że uzyskałem prawo startu w igrzyskach”.
Andrzej Napierkowski

Wyniki:
Mężczyźni
1. Lars Kleppich (Australia) – 37
2. Tony Philp (Fidżi) – 51
3. Marcos Galvan (Argentyna) – 76
...
6. Przemysław Miarczyński (Polska) – 100
7. Mirosław Małek (Polska) – 101

Kobiety
1. Barbara Kendall (N. Zelandia) – 26
2. Faustine Merret (Francja) – 65
3. Lise Vidal (Francja) – 94
... 6. Anna Gałecka (Polska) – 105
7. Marzena Okońska (Polska) – 106
21. Anna Graczyk (Polska) – 205

 
WIELKIE JAJA NA WODZIE

2 i 3 listopada 1999 roku w Kuklach koło Gib, na jeziorze Pomorze odbyły się Pierwsze Regaty Łódek Okrągłych. Startowały cztery jednostki – dwie kabinowe i dwie odkrytopokładowe.
Przy pięknej, słonecznej pogodzie i wietrze 4-5°B, rozegrano pięć biegów. Wszystkie startujące w regatach jachty Ć-3 konstrukcji Wojciecha Wierzbowskiego to prototypy, których jedynymi identycznymi elementami są dolne skorupy kadłubów, wykonane z jednej formy. Sześć lat doświadczenia konstruktora z dziesięcioma wersjami okrągłych jachtów potwierdziło zalety elipsoidy obrotowej jako kształtu kadłuba małego jachtu. Duża sztywność kształtu, stateczność początkowa, korzystny stosunek powierzchni do objętości i niewielkie opory hydrodynamiczne zapewniają niezłe osiągi i funkcjonalność jachciku przy niewielkich kosztach budowy i eksploatacji. Przygotowywana jest produkcja seryjna wersji odkrytopokładowej z napędem żaglowo-elektrycznym, przeznaczona dla wypożyczalni sprzętu wodnego.
Po zakończeniu biegów w Pensjonacie Kukle odbyła się towarzyska impreza z „wiejskim kącikiem”. W ocenie organizatora imprezy, firmy „Invest Nord”, regaty udały się wyjątkowo dobrze i będą kontynuowane w następnych latach z udziałem większej ilości jachtów.
Wojciech Wierzbowski

Wyniki:
1. Wojciech Faluk, Maciej Maciejewski, Maciej Chocza;
2. Jacek Jackowski, Wojciech Wierzbowski;
3. Zygmunt Modzelewski, Jerzy Czerniawski.

 
ZAWISZA CZARNY ZNÓW W KRAJU

Po trzech i pół roku nieobecności w kraju, wrócił do Gdyni flagowy żaglowiec ZHP ZAWISZA CZARNY. W latach 1998 – 1999, podczas rejsu dookoła Ameryki Południowej, ZAWISZA CZARNY wziął udział w Światowym Zlocie Skautów w Chile, dwukrotnie opłynął Przylądek Horn oraz odwiedził stację „Arctowski” na Wyspie Króla Jerzego w Antarktyce.
W 1999 roku pod patronatem Unii Europejskiej i Światowego Biura Skautów, Związek Harcerstwa Polskiego zorganizował „Rejs Pokoju” na trasie: Egipt, Palestyna, Izrael, Cypr, Liban, Turcja i Grecja. Uczestnikami wyprawy byli młodzi ludzie z tych krajów. W wizytowanych portach młodzież organizowała festiwale pokoju, a pokład ZAWISZY CZARNEGO był pływającą szkołą uczącą, jak żyć i wspólnie pracować.
Dwa miesiące temu ZAWISZA CZARNY popłynął z niecodzienną misją do Chersonia na Ukrainie. Zawiózł tam dzwon, ufundowany przez Morski Krąg Instruktorski z Rzeszowa, a nazwany imieniem generała Mariusza Zaruskiego. Dzwon został zawieszony w polskim kościele dla uczczenia pamięci wielkiego Polaka. Najdłuższy w historii harcerskiego żaglowca rejs trwał 1288 dni, uczestniczyły w nim 2522 osoby, a pokonał w tym czasie 87403 Mm, czyli ponad dwukrotną długość równika.
Powitaniu ZAWISZY w Gdyni towarzyszyły uroczystości oficjalne i towarzyskie: wystawy fotograficzne, spotkania załóg i koncert szantowy. Ceremoniału powitania dopełniło powołanie, od dawna oczekiwanego, „Bractwa Zawiszaków”.
Mira Urbaniak

 
BURSZTYNOWA ŚRUBA
Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego postanowił przyznawać swoją doroczną nagrodę „Bursztynowej Śruby” za osiągnięcia w uprawianiu i rozwoju morskiego jachtingu motorowego. Nagrodą jest trzypłatowa śruba okrętowa wykonana z bursztynu, osadzona na profilu stewy rufowej wykonanym ze srebra.
Po raz pierwszy, w 1999 roku, nagrodę przyznano Ryszardowi Grzenkowskiemu, mechanikowi ZAWISZY CZARNEGO za bezawaryjny rejs dookoła Ameryki Południowej, na trasie liczącej 22124 Mm. Ponadto przyznano dwa wyróżnienia dla:
Marka Młyńskiego – za organizację i przeprowadzenie pierwszego w Polsce, pełnomorskiego wyścigu łodzi pneumatycznych „R.I.B.Race 1999” na trasie Puck-Łeba, liczącej ok. 100 Mm;
Mariana Bobera – za organizację i przeprowadzenie pierwszego w Polsce wyścigu morskiego turystycznych łodzi kabinowych na trasie Brzeźno-Sopot-Orłowo-Sopot-Brzeźno, ok. 10 Mm.
Mira Urbaniak
 
CO ZROBIĆ ŻEBY BYŁO BEZPIECZNIEJ?

26 listopada w ośrodku w Kietlicach zorganizowano konferencję Bezpieczeństwo Żeglugi. Była to pierwsza tego typu inicjatywa Mazurskiej Szkoły Żeglarstwa i jak się okazało pomysł był strzałem w dziesiątkę. Przedmiotem obrad były akty prawne dotyczące bezpieczeństwa na śródlądziu, skuteczność działania służb oraz urzędów i instytucji zajmujących się na co dzień bezpieczeństwem na śródlądziu. W konferencji wzięli udział przedstawiciele chyba wszystkich instytucji stykających się z problematyką śródlądzia, nie tylko w kontekście bezpieczeństwa. Byli zatem goście z PZŻ, Ministerstwa Transportu, Głównego Urzędu Kartografii, burmistrzowie miast mazurskich, przedstawiciele straży pożarnej, policji, WOPR-u, Inspektoratu Żeglugi Śródlądowej i wielu innych. Podnoszono konieczność skoordynowania działań i ujednolicenia procedur ratowniczych, wskazano na potrzebę zorganizowania centrum ratowniczego koordynującego wszelkie akcje ratownicze na śródlądziu, tak aby poszkodowani w wypadkach i wskutek awarii wiedzieli, że jednym telefonem uruchomią profesjonalną akcję ratowniczą. Jako rozwiązanie modelowe przedstawiano sposób działania ratownictwa okrętowego na wybrzeżu, nadzorującego wszelkie akcje ratownicze w polskiej strefie brzegowej.
Kolejna konferencja zostanie zorganizowana na wiosnę przyszłego roku.
MS

 
PUCHAR EUROMICRO DLA MARKA MUZYKIEWICZA

Paryska wystawa jachtów „Boat Show” (w grudniu br.) pokazała prymat francuskiej myśli technicznej w tej dziedzinie i uhonorowała prymat umiejętności polskich żeglarzy z klasy Micro Proto. Puchar „Euromicro” przypadł Markowi Muzykiewiczowi, który w imprezach zaliczanych do klasyfikacji – mistrzostwach Austrii, Belgii, Holandii i Mistrzostwach Świata w Gdyni – zdobył 4619 pkt., co dało mu bezwzględnie pierwsze miejsce, drugi był Francuz, Marcel Krauth z 3700 punktami.
W pierwszej dziesiątce znalazło się jeszcze czterech Polaków: piąte miejsce zajął Marian Preiss (ze Stargardu Szczecińskiego), ósme Eugeniusz Ginter (Ustka), dziewiąte Mariusz Bogucki z Ostródy i dziesiąte Janusz Olszewski ze Stargardu Szczecińskiego.
Brązowy medal w klasie turystycznej zajął także Polak, Paweł Pieśniewski z Warszawy.
Wystawie towarzyszyło spotkanie stowarzyszeń narodowych klasy Micro, ustalające zmiany przepisów i konstrukcyjne na następny sezon. Szkoda, że nie było na nim polskiej reprezentacji.
Mira Urbaniak

 
TALL SHIPS 2000 NA BAŁTYKU I ATLANTYKU

Już za parę miesięcy żaglowce i jachty wystartują z Gdańska na bałtyckie regaty Cutty Sark Tall Ships 2000, a także w światowej Operacji Żagiel z Europy do Ameryki.
4-5 listopada odbyło się w Bostonie spotkanie organizatorów regat ASTA (The American Sail Training Association) oraz armatorów i kapitanów żaglowców z całego świata. Polskę reprezentowali: prof. Piotr Przybyłowski – Rektor Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni i prof. kpt.ż.w. Marek Szymoński – prorektor ds. morskich tejże uczelni, a także Andrzej Szlemiński – wieloletni kapitan POGORII, członek międzynarodowego komitetu ISTA (The International Sail Trainig Association). Oznacza to, że z polskich żaglowców DAR MŁODZIEŻYPOGORIA wezmą udział w Tall Ships 2000. Światowa Operacja Żagiel to regaty na trasach Kadyks – Bermudy oraz Boston – Halifax – Amsterdam, ale to także wizyty w miastach wschodniego wybrzeża USA, które swoimi prezentacjami zachęcały do uczestnictwa w lokalnych obchodach święta morza. DAR MŁODZIEŻY wyruszy w kwietniu roku 2000 z Gdyni do Southampton, a następnie do Kadyksu, skąd zaczną się wyścigi przez Atlantyk na Bermudy. Gościć będzie później w Norfolk, Alexandrii – Washington, Wilmington, Nowym Jorku i oczywiście w Bostonie, skąd jednostki wystartują w regatach do Europy.
POGORIA
– flagowy żaglowiec STA POLAND, znajduje się w tej chwili na Morzu Śródziemnym, gdzie spędzi zimę, a więc TALL SHIPS 2000 rozpocznie w Genui, aby po Kadyksie i Bermudach odwiedzić w USA Norfolk, Nowy Jork, Newport, Greenport i wraz z innymi wystartować z Bostonu i Halifaxu do Amsterdamu.
Amerykanie niezwykle starannie przygotowują się do Operacji Żagiel, zaś w Bostonie traktują ją jak swoisty powrót żaglowców po regatach Columbus'92, które w tym mieście miały niezapomnianą oprawę, a żaglowa parada była na miarę obchodzonej rocznicy.
Mira Urbaniak

 
THE CUTTY SARK 2003 DLA GDYNI
Podczas listopadowego spotkania ISTA w Londynie zapadła decyzja o trasie regat bałtyckich Cutty Sark w 2003 roku. Do konkursu stawały: Gdynia, Kotka, Turku, St.Petersburg, Nörkoping, Ryga i Lubeka. Po prezentacjach miast, ich doświadczeń w organizacji imprez, urody i strategii rozwoju – w tym rozbudowy infrastruktury turystycznej, zdecydowano, że Cutty Sark 2003 rozpocznie się w Gdyni, później jednostki ścigać się będą do St.Petersburga i Rygi, a cała impreza zakończy się w Lubece.
Gdynia będzie więc po raz trzeci portem regat (poprzednio 1974 i 1992 rok) i z wyborem tym wiąże także duże nadzieje na zyski komercyjne.
Spotkanie poświęcone było również tematowi statusu statków żaglowych. Wśród największych z nich część jest okrętami narodowych marynarek wojennych, inne statkami szkolnymi handlowych szkół morskich. Jednak coraz więcej jednostek, ze względu na rosnące koszty utrzymania, pełni rolę statków pasażerskich otwartych dla wszystkich, co przedstawiał na przykładzie norweskiego CHRISTIANA RADICHA jego kapitan. Ale ze statusem żaglowca pasażerskiego wiążą się również zaostrzone wymagania bezpieczeństwa związane z międzynarodowymi konwencjami morskimi, co także było przedmiotem dyskusji.
MU
 
ZIMOWE REGATY BARBÓRKOWE

W przedostatni weekend listopada na Jez. Pątnowskim rozegrano V Zimowe Regaty Barbórkowe Konin'99. Do tradycji zimowego żeglowania wrócono w zeszłym roku, po 30 latach, z inicjatywy Andrzeja Rybackiego z Konina – aktualnego wicemistrza Polski w MK Café 24 i Ryszarda Bobrowskiego – szefa firmy „Gemini” z Gdańska, a organizuje je przy wsparciu kopalni i elektrowni Klub Żeglarski KWB „Konin”. 28 załóg, m.in. z Konina, Olsztyna, Warszawy i Gdańska, stanęło do walki przy przenikliwym zimnie, śniegu i wietrze o sile 5 stopni Beauforta. Zawody rozegrano w trzech klasach: MK Café 24, 730 i Omega z udziałem czołowych krajowych żeglarzy. Równym zainteresowaniem co regaty cieszyły się imprezy towarzyszące, zwłaszcza otwarty turniej w paleniu fajki, w którym wzięło udział 40 zawodników.
MU

Wyniki:
MK Café 24
1. Andrzej Rybacki (Konin);
2. Grzegorz Kudzinowski (Warszawa);
3. Marek Muzykiewicz (Gdańsk)

730
1.Zbigniew Kania (Warszawa);
2.Krzysztof Rosiński (Gdańsk);
3.Piotr Adamowicz (Gdańsk)

Omega
1. Michał Knasiecki (Konin);
2. Andrzej Szynkiewicz (Barcinek);
3. Mateusz Franciszkowski (Toruń)

 
KONFERENCJA NAUKOWA "HISTORIA ŻEGLARSTWA"
Celem konferencji jest dokonanie oceny dotychczasowych osiągnięć i wskazanie perspektyw rozwojowych Polskiego Związku Żeglarskiego.
Okazją do zorganizowania konferencji stały się obchody 75-lecia powstania Polskiego Związku Żeglarskiego. Organizatorzy – Akademia Wychowania Fizycznego w Gdańsku i Polski Związek Żeglarski – zapraszają do zgłaszania wystąpień poświęconych szczególnie żeglarstwu polskiemu w latach międzywojennych, w okresie okupacji i latach powojennych ze zwróceniem uwagi na osiągnięcia poszczególnych organizacji, klubów i osób w różnych obszarach działalności (organizacyjnej, edukacyjnej, sportowej, rekreacyjnej, rehabilitacji pod żaglami, a także rozwiązań technicznych, kształcenia kadr żeglarskich, roli badań naukowych, itp.) Poza zgłoszeniami dotyczącymi historii żeglarstwa o charakterze faktograficznym, mile będą widziane opracowania poruszające zagadnienia przemian konstrukcyjnych i ewolucji sprzętu, klas regatowych, techniki żeglowania, przepisów regatowych, wymagań bezpieczeństwa, metod treningu i szkolenia, uprawnień żeglarskich, a także organizacji i komercjalizacji żeglarstwa. Materiały konferencji zostaną następnie opublikowane w specjalnym wydawnictwie.
Po szczegółowe informacje należy kierować się pod adresem organizatora:
Akademia Wychowania Fizycznego Zakład Teorii i Metodyki Żeglarstwa
Ul. Wiejska 1, 80 – 336
Gdańsk
tel. (058) 554 71 95,
fax. (058) 552 07 51
 
OMEGA 2000
3 grudnia na posiedzeniu Komisji Technicznej Klasy Omega postanowiono wyjść naprzeciw zmianom, postulowanym przez wielu żeglarzy pływających na jachtach tej klasy. Mając na uwadze dostęp do nowych technologii i materiałów postanowiono określić masę jachtu gotowego do żeglugi na poziomie 250 kg. Zmiana polega na tym, że wlicza się w to ciężar żagli i miecza, przy czym masa płetwy mieczowej nie może przekroczyć 30 kg. Dopuszczono również możliwość stosowania spinakera, z wyłączeniem eliminacji Pucharu Polski w sezonie 2000.
Dopuszcza się także zmianę profilu górnej części masztu (toperowanie). Zainteresowanych zapraszamy na stronę internetową klasy – www.kki.net.pl/giwera
Przewodniczący Komisji Technicznej kl. Omega
Ryszard Gralak
 
KSIĄŻKI DLA CZYTELNIKÓW REJSU

W naszej świątecznej zabawie zorganizowanej wspólnie z wydawnictwem Muza S.A. kilkoro czytelników otrzymało książki ufundowane przez wydawnictwo.
A oto lista nagrodzonych:


Agnieszka Malczyk, Warszawa;
Marcin Zabuski, Warszawa;
Jan Tobiasz, Lubin;
Krzysztof Kryczko, Warszawa;
Ewa Derkacz, Wrocław;
Aldona Zembrzuska, Tychy;
Krzysztof Olejniczak, Poznań.


Nagrody-upominki zostały wysłane pocztą

 
GRAND PRIX WARSZAWY 1999 ROKU

Organizatorem zawodów GRAND PRIX Warszawy są Warszawskie Towarzystwo Regatowe oraz Warszawski Okręgowy Związek Żeglarski. Zakończenie sezonu regatowego jachtów kabinowych odbyło się 26 listopada. Regaty cyklu GRAND PRIX Warszawy składają się z kilku imprez – w minionym sezonie było ich 9, organizowanych w czerwcu i wrześniu na Zalewie Zegrzyńskim. Każda z imprez, w zależności od rangi, ma przypisany odpowiedni współczynnik. Zawodnicy startujący w regatach otrzymują punkty za uzyskane ostatecznie miejsce mnożone przez współczynnik regat. Klasyfikowani są ci, którzy startowali w co najmniej 2 imprezach GRAND PRIX. W 1999 roku GRAND PRIX Warszawy rozegrano w 8 klasach: T1, T2, T3, OMEGA, 730, OPEN, Sympathy 600 rt oraz Mikro T, według przepisów pomiarowych WTR. Fakt utrzymania przepisów pomiarowych wg formuły WTR wynika ze świadomej opieki klas turystycznych, a tym samym pozwala na uniknięcie błędów popełnionych przez Puchar Polski Jachtów Kabinowych. Według naszych przepisów jachty naprawdę turystyczne, takie jak Orion, Foka, Giga, Rambler, Pegaz mogą ścigać się w klasie T1. Przyniosło to oczekiwane rezultaty – najwyższą frekwencję!
Podobnie dużym zainteresowaniem cieszą się klasy T2 i T3. Świadczy o tym liczba zawodników sklasyfikowanych w poszczególnych klasach: Omega-14, T1-10, T2 i T3-po 8, OPEN i Sympathy-po7, 730 i Mikro T-po 6. Nawiasem mówiąc, najciekawsza rywalizacja podczas całego sezonu była w klasie T3 – naprawdę każdy jacht mógł wygrać regaty lub być na 6-7 miejscu. Do ostatniego wyścigu nie było wiadomo, komu przypadnie miejsce 2, 3, 4 w GRAND PRIX, po jego zakończeniu okazało się, że różnica między „srebrnym” i „brązowym” miejscem wyniosła 0,1 pkt (a więc mniej niż 1 promil!). Podczas uroczystego ogłoszenia ostatecznych wyników GRAND PRIX dyplomy otrzymali wszyscy zawodnicy. W każdej klasie pierwsza trójka uhonorowana została stylizowanymi statuetkami jachtu projektu Bogumiła Osińskiego. Były również nagrody specjalne – drewniany model pełnorejowca, jako nagrodę przechodnią otrzymał 4 zawodnik w klasie OMEGA, Piotr Marcyaniuk, jako „pierwszy za podium”. Nagroda ta została przysłana z Kanady z Vancouver przez związaną z naszym środowiskiem Majkę Krakowiak.
Puchar za wytrwałość otrzymali młodzi zawodnicy startujący na plażowym katamaranie – Artur i Jacek Wąsowscy, którzy niezależnie od terminu, pogody, obecności lub braku konkurencji, byli na wszystkich regatach aż do 2 weekendu października!
Za wkład pracy w rozwój organizacji regat stylizowane koło sterowe z zegarem otrzymali Iwona i Krzysztof Kowalscy. Na uroczystości wręczono również książeczki sędziowskie nowym sędziom regatowym. Na spotkanie nie mógł przybyć Arkadiusz Pawełek (akurat pływał na BOLSIE), dla którego WTR przygotował nagrodę specjalną – statuetkę „Za ekstremalny wyczyn żeglarski – przepłynięcie Atlantyku 4,8-metrowym pontonem”.
W miłej atmosferze, przy dźwiękach szant i muzyki tanecznej bawiliśmy się prawie do północy.
Jacek Paluszkiewicz

Wyniki:

T1
1. Jacek Nejman, Orion EOL
2. Edward Szczawiński, Pegaz PIKO BELLO
3. Juliusz Krzystowski, Giga DORO

T2
1. Grzegorz Guzowski, Sasanka LIDA
2. Leszek Tejwan, Focus FELICJA
3. Marek Michalski, Focus METAR

T3
1. Hubert Cieślak, Sportina 680 AGATA 5
2. Krzysztof Kowalski, Tango 730 SZALONY CIEŃ
3. Marek Krasuski, Mak 747 GT FRANKE-CONRAD

Omega
1. Mariusz Wandasiewicz, EKOLOGIA
2. Paweł Radecki, ELEKTRIM
3. Aneta Gajewska, COMFORT

730
1. Zbigniew Malicki, Gemini 2000 D&M ADVERTISING
2. Zbigniew Kania, Majestic 24 OSTRÓDA JACHT
3. Maciej Cylupa, MK Café 24 REM-SIGMA

Open
1. Jacek Paluszkiewicz, Aeroskrzat TAŃCZĄCA FURIA
2. Jarosław Nadolny, MK Café 24 EMPEERDE
3. Filip Kowalski, Sympathy POL 3361

Sympathy 600
1. Jacek Orliński, WHIRPOOL
2. Tomasz Główka, VE 1121
3. Roman Maszczyński, TABU

Micro T
1. Paweł Pieśniewski, Jumper JUMPER
2. Robert Milczarek, Spark MISTY GHOST
3. Marcin Pietrzak, Micropolka SPRĘŻYNA

 
DO EXPLORERS CLUB NA SKRZYDŁACH FLOYDA
korespondencja z Nowego Jorku
Ciekawe imię Floyd miał szósty huragan na Północnym Atlantyku w sezonie 1999. Floyd przyszedł z Karaibów na Florydę, a następnie nieprzewidywalną trasą jął piąć się na północ po wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, strasząc okoliczną ludność. Sztormowanie w huraganie na kanapie przed telewizorem miało swoje uroki, ale siły przyrody mogły pokrzyżować misterny plan naszego pobytu. Na zaproszenie Zlotu Polonia Rendez-vous 1999 przyjechaliśmy do słynnego Newport, niestety samochodem. Zlot był piękny, zakończony spotkaniem starych Polaków i paradą jachtów polonijnych żeglarzy. Ale dla nas to była uwertura do działań popularyzujących polskie sukcesy żeglarskie. Na trzech oficjalnych spotkaniach Liskiewiczowie mieli opowiedzieć o genezie i realizacji przedsięwzięcia „samotny rejs dookoła świata na jachcie MAZUREK”. Dwa spotkania z żeglarzami i podróżnikami polskiego pochodzenia zapowiadały się sympatycznie. Rodacy powinni byli być widownią życzliwą. Ale trzecie spotkanie miało się odbyć w jaskini lwa. Na odczycie w Explorers Club miałam przedstawić Amerykanom zapewne słabo znany im fakt historyczny: samotna Polka jako pierwsza opłynęła świat na jachcie żaglowym. Samotny Amerykanin uczynił to 80 lat wcześniej, o czym jego współobywatele wiedzą i czym szczycą się do dzisiaj.
Pierwsze spotkanie w domu polskim Cracovia odbyło się w strugach deszczu będącego forpocztą Floyda. Drugie miało odbyć się następnego dnia. Wtedy na pas przybrzeżny New Jersey uderzył Floyd. Po cichu liczyłam na huraganowy wiatr, latające dachy i samochody. Wiatr owszem był, średnio silny, ale deszcz, który przyniósł Floyd przekroczył wszelkie wyobrażenia. Ulicami płynęły rzeki, widocznie na innych kontynentach drenaż też pozostawia coś do życzenia. O godzinie 14. zaczęto zamykać sklepy, fabryki zawieszały nocne zmiany. O godzinie 16. zamknięto część autostrad i wjazd na Manhattan. Właśnie na Manhattanie miały odbyć się następne odczyty, Floydowego dnia – w Konsulacie Generalnym RP, w niedzielę – w The Explorers Club. The Explorers Club jest wielki, bogaty, jak na amerykańskie warunki stary, założony w 1904r. Nazwiska jego byłych i obecnych członków przywodzą na myśl wielkie odkrycia geograficzne, przyrodnicze, naukowe oraz niezwykłe działania człowieka w naszym stuleciu. Amundsen, Scott, Shackleton, Peary, Jeager, Aldrin, Glen, Heyerdahl, Hillary, nasz Zawada, Kamiński i wielu, wielu innych. Ściana z niewielkimi zdjęciami tylko byłych prezesów, których nazwiska zaznaczyły się w dziedzinie odkryć i w nauce, liczy kilkanaście metrów kwadratowych. W takiej scenerii miało być pierwszy raz o żeglarstwie, i to w wykonaniu kobiety. Panie owa szacowna organizacja zaczęła przyjmować w 1984 r., w 80 lat po założeniu.
Ponieważ na XX wiek zostały głównie bieguny i obszary polarne – wszak 75 procent ziemskich odkryć geograficznych dokonali w XVI wieku portugalscy żeglarze – przy wejściu wita gości ogromny, wypchany biały niedźwiedź, sztandar Klubu i wielki, historyczny globus. Mając na uwadze tradycje The Explorers Club i pamięć o Slocumie, który był Amerykaninem, oczywiście byłam przejęta. Misternie skonstruowany w Polsce referat został niemiłosiernie skrytykowany przez naszego człowieka w E.C., czyli Jurka Majcherczyka, kajakarza. Okazało się, że europejskie podejście do tematu jest nie do przyjęcia za oceanem. Całe szczęście, że nadarzył się Floyd. Ponieważ na obrzeżu huraganu wiatr był jednak silny, a deszcz rzeczywiście pozalewał drogi, więc zmalał ruch publiczności i zdezaktualizowało się wiele zaplanowanych wizyt. Ale nie to było największym nieszczęściem dla miejscowej ludności. Ulewa utopiła okoliczne policje, jakieś podstacje energetyczne i centralę telefoniczną. Miejsce naszego zamieszkania Maywood zostało na cztery dni odcięte od świata. Gospodarze byli przerażeni, a ja miałam czas dostosować swój występ do zaatlantyckich wymagań.
Wszystko odbyło się jak w porządnym, angielskim klubie z tą tylko różnicą, że jednak panie miały wstęp do zaimprowizowanego w jednej z sal baru. Po koktajlu w barze, w głównej sali zaczął się obiad, w treści międzynarodowy, w formie samoobsługowy. Na deser przewidziano mój występ.
Sala była pełna, mimo że udział w obiedzie był płatny. Wśród słuchaczek przeważały panie, członkinie Klubu. Było to miłe zaskoczenie, ponieważ do tego Klubu nie można się zapisać, trzeba mieć dorobek naukowy, odkrywczy, publikacje i zaproszenie. Zarezerwowano również dwa stoły dla gości, żeglarzy polskiego pochodzenia, którzy przyszli wspierać duchowo rodaczkę. Ted Janulis, członek Zarządu w słowie wstępnym zareklamował Klub i jego działania na polu odkryć i badań naukowych w wielu dziedzinach, a następnie przedstawił prelegentkę. Na początku miałam tremę spowodowaną wagą występu dla polskiego żeglarstwa i wielką ilością uzbrojenia technicznego do prezentacji. Ale potem, tak jak w dobrze przygotowanym rejsie wszystko poszło, zwłaszcza że pomocnicy techniczni w osobach Liskiewicza i Majcherczyka działali bez zarzutu.. Gdy już na mapach, diapozytywach i w opowieściach dopłynęłam do Australii, na sali podniosła się entuzjastyczna wrzawa. Uznałam to za aprobatę mojego występu i prezentowałam rejs dookoła świata jeszcze bardziej pewnie. Potem były pytania z sali, zadawane przez słuchaczy płci obojga, dotyczące spraw związanych z wyżywieniem, sprawami zdrowotnymi, wyposażeniem nawigacyjnym i metodami określania pozycji jachtu. Po zakończeniu prelekcji Ted Janulis w imieniu Explorers Club wręczył mi certyfikat potwierdzający występ w Klubie.
Następnie zaczęły się pytania i uwagi poza programem. Liczne panie gratulowały mi odwagi, co dotyczyło raczej rejsu dookoła świata, a nie odczytu. Wreszcie wyjaśniła się też sprawa entuzjazmu na sali przy opowieściach o australijskiej części podróży. Dopadła mnie grupa członków Klubu z pochodzenia Australijczyków. Uznali, że skoro najwięcej zdjęć i mapek było z Australii, to oznaczało, że w Australii najbardziej mi się podobało. Ktoś nawet zauważył swój dom w Sydney na jednym z widoczków. Cieszyli się jak dzieci, gdy potwierdziłam, że Australia to piękny i miły kraj. Rodacy żeglarze uznali, że występ można zaakceptować. Następnie odbyliśmy sesję zdjęciową ze sztandarem, niedźwiedziem, globusem i grupami osób zaprzyjaźnionych. Damski żeglarski występ w The Explorers Club został zakończony.
Krystyna Chojnowskia-Liskiewicz
 
WIĘCEJ SŁOŃCA NIŻ CHMUR
Żeglarski sezon sportowy 1999 w Polsce mamy za sobą. Zakończyli także starty najlepsi rodacy występujący w regatach poza granicami kraju, na ciepłych wodach. Można więc przystąpić do podsumowania bogatego w wydarzenia żeglarskiego roku.
Rok rozpoczął się serią bardzo dobrych wyników. Znakomicie zaprezentował się Michał Burczyński (AZS Olsztyn) podczas mistrzostw świata w bojerowej klasie DN, gdzie zdobył brązowy medal, a w mistrzostwach świata juniorów – srebrny. Talent młodego zawodnika wspierany jest ogromnym doświadczeniem oraz wiedzą ojca – Piotra. Możemy mieć więc nadzieję na dalsze liczne sukcesy bojerowców. Tym bardziej że nadal znakomicie lata Karol Jabłoński – wielokrotny mistrz świata – wicemistrz Europy 1999.
W tym samym czasie, w styczniu, w Melbourne odbywały się mistrzostwa świata w niemal wszystkich klasach olimpijskich. Wówczas nieco zawiedli potencjalnie najlepsi Polacy – Pawłowie Kacprowski i Kuźmicki (AZS AWF Gdańsk), w klasie 49-er. Wicemistrzowie Europy z poprzedniego roku zajęli dalekie miejsce i nie zakwalifikowali się do igrzysk olimpijskich. Ostatnią szansę będą mieli podczas mistrzostw świata 2000, rozgrywanych w marcu, w Meksyku. Możliwości mają bardzo duże, o czym świadczy piąte miejsce w mistrzostwach Europy.
Bardzo dobrze spisali się natomiast mistrzowie świata juniorów w klasie 470, Tomaszowie – Stańczyk i Jakubiak (Baza Mrągowo). W gronie seniorów wywalczyli brąz i możliwość startu na olimpiadzie. Niedługo później odnieśli sukces w kategorii juniorów. Kwalifikację do startu w Sydney 2000 zdobył także Maciej Grabowski (YKP Gdynia) w klasie Laser, który zajął dwunaste miejsce, dziewiąte w relacji państw. Słabo natomiast w całym sezonie żeglowały nasze zawodniczki w klasie Europa. Mimo że na jesieni 1998 roku Monika Bronicka (Baza Mrągowo) zapewniła sobie prawo startu olimpijskiego Polski, w tym roku zarówno u niej, jak i u Weroniki Glinkiewicz (Posnania) obserwowaliśmy zdecydowany spadek formy. Oczywiście do najważniejszych regat czterolecia pozostało jeszcze trochę czasu...
Odnotować trzeba także znakomite piąte miejsce Anny Gałeckiej (AZS AWF Gdańsk) i szóste Przemysława Miarczyńskiego (AZS AWF Gdańsk) w mistrzostwach Europy klasy Mistral. W regatach o mistrzostwo świata potwierdzili bardzo wysoki poziom i oboje zakwalifikowali się do startu na igrzyskach olimpijskich w Sydney. Oczywiście poza konkurencją nadal pozostał Mateusz Kusznierewicz (YKP Warszawa). W sezonie, podczas mistrzostw świata i Europy przegrał wprawdzie dwukrotnie z rewelacyjnym Brytyjczykiem, Iainem Percy'm, ale nie przeszkodziło mu to w zdobyciu pierwszego miejsca w rankingu Pucharu Świata ISAF oraz w zdobyciu najbardziej prestiżowego tytułu żeglarskiego – Żeglarza Roku. Wśród juniorów na miano gwiazdy sezonu zasługuje bezsprzecznie Natalia Kosińska (Baza Mrągowo). Pewnie wygrała mistrzostwa świata juniorów ISAF oraz zdobyła brązowy medal mistrzostw świata juniorów IBSA IMCO. Pod jej nieobecność na mistrzostwach Europy bardzo dzielnie radzili sobie Agata Brygoła i Piotr Myszka. Bardzo cieszy kolejny sukces Barbary Strzyżewskiej w najmłodszej klasie – Optymist. Cieszy tym bardziej, że zawodniczka już po raz drugi zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy.
Kolejne wspaniałe sukcesy odnieśli Polacy podczas regat rozgrywanych w klasach nieolimpijskich i nieprzygotowawczych. Tu do najważniejszych należą dwa medale w mistrzostwach świata klasy Micro oraz drugie miejsce w match-racingowych mistrzostwach Europy. W Gdyni, na łódce Micro zwyciężyła załoga: Stanisław Sawko, Przemysław Tarnacki, Marcin Ossowski, a srebrne medale zdobyła załoga Marek Muzykiewicz, Bernd Zieger i Robert Barich. W match-race drugą załogą Starego Kontynentu okazała się ekipa: Karol Jabłoński, Grzegorz Baranowski, Jakub Schneider i Dominik Życki.
Andrzej Napierkowski, Andrzej Wyrzykowski

 

Poprzednia

Następna