strona główna archiwum
Nasz rejs...
Poprzedni artykul
Nastepny artykul

KARAIBSKA REPUBLIKA ŻEGLARSKA

Andrzej W. Piotrowski

 

Ojcowie założyciele. Od lewej: Lech Wiśniewski, Andrzej Piotrowski, Bogusław Linda, Wojciech Mnicz i Kuba Łuczkiewicz.Karaibska Republika Żeglarska Wysepka Sandy Cay była idealna do naszych celów. Zasiedliśmy w cieniu palm i w natchnieniu opracowywaliśmy szczegóły konstytucyjne mającej narodzić się Republiki. Spełniały się marzenia z czasów, gdy WOP bronował polskie plaże...

 

Scena I

Zmierzchało. Kończył się jeden z tych ciepłych lipcowych dni wczesnych lat sześćdziesiątych w Mielnie. Grupa żeglarzy siedzących przed drewnianym barakiem klubowym stojącym nad brzegiem Jeziora Jamno z pewnym rozbawieniem obserwowała kaprala w mundurze Wojsk Ochrony Pogranicza. Ale to nie kapral był obiektem zainteresowania, lecz czynność, którą wykonywał. Żołnierz wyciągnął z kieszeni solidną kłódkę i nie bez wysiłku zamknął ją na obu końcach stalowej liny, którą przedtem opasał maszty jachtów stojących przy pomostach. Bez słowa minął milczących żeglarzy udając się z powrotem na placówkę.

Scena II

Żołnierz zatrzymał się na moment. Był późny wieczór ciepłego, letniego dnia. Z pobliskiej restauracji niósł się gwar głosów i dźwięki muzyki. - Ci to mają dobrze -pomyślał. - No - wio!
Prawa ręka strzeliła batem i poczciwy siwek ruszył do przodu ciągnąc bronę, która odkładała równe bruzdy na wilgotnym piasku plaży w Mielnie. Ukryci w pobliskich wydmach młodzi ludzie z żeglarskiego klubu Tramp obserwowali codzienny znój zabezpieczania granicy morskiej ludowego państwa. Kiedy żołnierz ze swoim "socjalistycznym rydwanem" zniknął w ciemnościach, wyskoczyli ze swojej kryjówki. Ostrożnie w paru miejscach tyłem weszli do morza i wrócili po tych samych śladach. Na zabronowanej powierzchni "morskiej granicy" pojawiły się wyraźne ślady stóp. Wróg wyszedł z morza.

Scena III

Ptak to czy ryba? - zastanawia się Wojciech MalajkatRok 1966, lipiec. Grupy żeglarzy z wysiłkiem przenoszą smukłe Omegi z pobliskiej przystani znad Jez. Jamno na brzeg morza. Niby niewielka odległość, ot paręset metrów, niemniej twarze i ciała żeglarzy błyszczą potem. No, ale trzy kadłuby Omeg spoczywają już na plaży, z tego dwie z podniesionymi masztami - gotowe do żeglugi. Jedna, widocznie z bardziej niecierpliwą załogą, jest już na wodzie podnosząc wszystkie żagle. Jacht rusza w kierunku pobliskiego Mielenka. Nagle na plaży zamieszanie, pozostałe Omegi już nie zdążą się oderwać od plaży. Rozpychając brutalnie wczasowiczów oddział WOP dopada jachty i załogi. Po krótkiej szamotaninie żeglarze leżą twarzami na piasku. Rozpoczyna się pogoń za pierwszą Omegą. WOP rekwiruje kuter rybacki z pobliskiego Unieścia i rozpoczyna pościg. Po paru godzinach jest już po wszystkim. Załoga płynącej Omegi widząc kuter pełen uzbrojonych żołnierzy WOP-u, wykrzykujących rozkazy zatrzymania się i grożących użyciem broni, wraca do plaży. Resztę pięknego dnia załogi i jachty spędzają w areszcie Wojsk Ochrony Pogranicza. Wśród wczasowiczów krążą wieści, jak to "dzielny" WOP znów uniemożliwił "ucieczkę wrogów socjalizmu" na Bornholm.

Tak było

Kuba Łuczkiewicz i Bogusław Linda ze sztandarami Karaibskiej Republiki Żeglarskiej wynurzają sie z morza po zaślubinach nowego państwa ze słoną wodą.W latach tzw. "późnego Gomułki" byłem bardzo młodym żeglarzem Koszalińskiego Klubu Morskiego "Tramp". Podobnie jak moi koledzy, doznawałem uczucia frustracji i bezsiły obserwując działania "władzy ludowej" starającej się za wszelką cenę odgrodzić nas od zgubnego wpływu "zgniłego kapitalizmu". Upokarzająca procedura uzyskania tzw. "klauzuli na pływania morskie", polegająca na bezsensownym wywiadzie środowiskowym przeprowadzanym przez etatowych pracowników SB, jeszcze to uczucie frustracji pogłębiała.
Wtedy to w gronie zaufanych żeglarzy klubowych snuliśmy barwne marzenia o dalekich rejsach na morza południowe, jakże inne od szarego, zimnego i niegościnnego, acz i tak trudno dostępnego Bałtyku. Marzyliśmy, że kiedy tam dopłyniemy, to założymy własne żeglarskie państwo na którejś z wysp. Tam zamieszkamy, a naszych granic nie będą strzegły szlabany i kohorty uzbrojonych strażników. Będziemy odpoczywali na pokładach jachtów zakotwiczonych w przepięknych lagunach, czując na twarzach podmuchy ciepłego pasatu i trzymając w rękach szklaneczki z Cuba-libra, nieodzownym trunkiem tamtych okolic. Ponura PRL-owska rzeczywistość wskazywała, że te wspaniałe obrazy pozostaną tylko w sferze naszych marzeń.
Na szczęście stało się jednak inaczej. W 1976 roku wypłynąłem w swój pierwszy rejs na Zachód. WOJEWODĄ KOSZALIŃSKIM - dotarliśmy do Nowego Jorku, aby wziąć udział w Operacji Żagiel. Rok później wyemigrowałem do Stanów Zjednoczonych. W ciągu kolejnych lat los rozrzucił po świecie także wielu moich kolegów i przyjaciół z klubowego podwórka. Różnie się działo na emigracji, niemniej raz zasiane młodzieńcze marzenie gdzieś tam w podświadomości drzemało.

Nadeszły lata osiemdziesiąte

Bahamas, kwiecień '97. Pod pokładem SYRENY od lewej: Zbigniew Zamachowski, Wojciech Malajkat, Bogusław Linda i Marek Kondrat.W Polsce, do której jako polityczny uchodźca nie mogłem popłynąć, po pierwszym wolnościowym zrywie "władza ludowa" wprowadziła stan wojenny. Przez parę lat uczestniczyłem w protestach i demonstracjach organizowanych przez amerykańską Polonię. Nic więc dziwnego, że kiedy w piątą rocznicę stanu wojennego kupiłem wreszcie wymarzony jacht pełnomorski, to nazwałem go SOLIDARITY. Tym właśnie jachtem w latach 1986-87 odbyłem długą podróż z niemieckiego portu Grossenbrode do Chicago. Był to w zasadzie rejs mający na celu propagowanie ideałów Solidarności, niemniej jednak częścią tej wspaniałej podróży była żegluga po wyspach karaibskich. Na własne oczy zobaczyłem tereny naszego wymarzonego państwa żeglarskiego. Kotwiczyłem w przepięknych zatokach, spacerowałem po wspaniałych karaibskich plażach i odpoczywałem przy szklaneczce Cuba-libra, serwowanej przez bary ukryte w cieniu palm szumiących w podmuchach pasatu. Wiele jeszcze lat miało upłynąć do urzeczywistnienia naszych młodzieńczych marzeń żeglarsko-karaibskich.

Dalszy ciąg znajdziecie w magazynie.

Filmy związane z Karaibską Republiką Żeglarską znajdują się na Youtube https://www.youtube.com/channel/UC2EbupJ6KNc3BIl9Yh23fsw

 


REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków
Marzec, 2000