strona główna archiwum
Kronika...
Poprzedni artykul
Nastepny artykul

Kronika...

 

ZDZISŁAW PIEŃKAWA NIE ŻYJE

11 lutego w Gdańsku zmarł Zdzisław Pieńkawa. Był jednym z najbardziej znanych polskich żeglarzy, uczestnikiem wokółziemskiego rejsu na OTAGO podczas pierwszych regat Whitbread Race, Grotmasztem Bractwa Kaphornowców, wybitnym znawcą problematyki budownictwa okrętowego. Wiedział wszystko o żeglarstwie, w którego sprawach był dla nas autorytetem. Wielu nawet blisko znających go ludzi nie ośmielało się zwracać do Niego inaczej niż "Panie kapitanie", a był przecież człowiekiem serdecznym i otwartym. Pod żaglami przepłynął ponad sto pięćdziesiąt tysięcy mil morskich, wychował kilka generacji kapitanów. Był też współtwórcą i budowniczym serii "stuczterdziestek", które zna chyba każdy polski żeglarz. Długotrwała choroba pokonała Go w wieku 69 lat. Sylwetkę kapitana Pieńkawy przedstawiliśmy w lutowym numerze "Rejsu".

 

SREBRNY SEKSTANT

Srebrny Sekstant oraz I Nagrodę Rejs Roku 1999 otrzymał Lech Kossakowski, który na wybudowanym przez siebie mieczowym jachcie NONA opłynął Morze Czarne, Śródziemne i dotarł przez Atlantyk do Ameryki (patrz "Rejs" nr 2/2000). O genezie tego jedynego w swoim rodzaju konkursu opowiada Zenon Gralak, dziennikarz Głosu Wybrzeża", jeden z inicjatorów nagrody REJS ROKU: Pomysł nagrody Rejsu Roku zrodził się po wokółziemskiej wyprawie Leonida Teligi. Po powrocie do Polski Teliga został zaproszony do Trójmiasta. Entuzjazm, z jakim został przyjęty, zaskoczył wszystkich. Wymyśliliśmy zatem nagrodę jako uhonorowanie najlepszego rejsu w kolejnym mijającym sezonie, aby z jednej strony pokazywać żeglarzy, którzy dokonali czegoś wartego zauważenia, a z drugiej, aby zachęcać do działania środowisko. Potrzebny był impuls i takim impulsem stał się rejs Leonida Teligi. Inicjatorem stworzenia nagrody był sekretarz redakcji "Głosu Wybrzeża", Tadeusz Jabłoński, a nazwę wymyślono wiosną 1970 roku. Postanowiliśmy wręczać trzy nagrody. Minister żeglugi ufundował nagrodę w postaci sekstantu. Powołaliśmy jury, do którego wszedłem z Tadeuszem Jabłońskim jako przedstawiciele "Głosu Wybrzeża", a poza nami byli w nim jeszcze sekretarz generalny PZŻ, Wiesław Rogala, Wacław Liskiewicz i Komisja Kapitanów. W 1972 roku szefem jury został ówczesny komendant DARU POMORZA Kazimierz Jurkiewicz i przeniósł on obrady tego gremium do salonu DARU. Obok tradycyjnych nagród od czasu do czasu honorujemy także wielkie rejsy naszych żaglowców. Taką Wielką Nagrodę Honorową uzyskały DAR POMORZA w 1972 za wygranie regat Operacji Żagiel, DAR MŁODZIEŻY w 1988 za wokółziemski rejs klasyczną trasą wokół trzech przylądków, ISKRA, za podobny wyczyn w roku 1997 i obecnie ZAWISZA CZARNY za rejs wokół Ameryki Południowej z dwukrotnym okrążeniem Przylądka Horn. Obecnie jest to najstarsza nagroda żeglarska w Polsce. Największą trudnością jest dziś zakup przeznaczonego na nagrodę główną sekstantu; bowiem technika w nawigacji tak bardzo poszła naprzód, że nie jest łatwo kupić ten przyrząd.

Laureaci SREBRNYCH SEKSTANTÓW

1970 Andrzej Rościszewski ŚMIAŁY rejs dookoła Irlandii 1971
Dariusz Bogucki MESTWIN rejs na Spitsbergen 1972
Bogdan Olszewski ALF rejs do Murmańska 1973
Krzysztof Baranowski POLONEZ rejs dookoła świata 1974
Zygfryd Perlicki COPERNICUS udział w Whitbread
Zdzisław Pieńkawa OTAGO udział w Whitbread 1975
Ryszard Konkolski NIKE rejs dookoła świata 1976
Kazimierz Jaworski SPANIEL udział w OSTAR 1977
Kazimierz Jaworski SPANIELEK udział w Mini-Transat 1978
K. Chojnowska-Liskiewicz MAZUREK rejs dookoła świata 1979
Jerzy Rakowicz SPANIEL udział w AZAB 1980
Henryk Jaskuła DAR PRZEMYŚLA rejs dookoła świata 1981
Wojciech Wierzbicki GEDANIA rejs dookoła Spitsbergenu 1982
Ryszard Wabik WOJEWODA KOSZALIŃSKI rejs do Przylądka Horn 1983
Michał Szafran NASZ DOM rejs dookoła świata 1984
Andrzej Urbańczyk NORD IV rejs dookoła świata 1985
Wojciech Jacobson VAGABOUND II rejs z Havru do Vancouver 1986
Ryszard Wabik TROPICIEL rejs dookoła świata 1987
Bogdan Marciniak ASTERIAS rejs do Australii 1988
Janusz Kurbiel VAGABOUND II pokonanie przejścia Wojciech Jacobson północno-zachodniego Ludomir Mączka 1989
Wojciech Ogrzewalski FUTURO, BARAKUDA rejs z Australii do Polski 1990
Jan Ludwig ZAWISZA CZARNY rejs dookoła świata 1991
Janusz Kurbiel VAGABOUND II dwukrotne opłynięcie Spitsbergenu 1992
Wojciech Skórski AGNESSA rejs przez Atlantyk 1993
Jan Pinkiewicz DAR ŚWIECIA rejs po wodach polarnych 1994
Tadeusz Jakubowski WHITE EAGLE rejs dookoła świata 1995
Jerzy Radomski CZARNY DIAMENT rejs dookoła świata 1996
Mieczysław Siarkiewicz BARLOWENTO II rejs na Spitsbergen 1997
Roman Paszke MK CAFÉ zwycięstwo w Admiral's Cup 1998
Andrzej Armiński MANTRA 3 rejs dookoła świata 1999
Lech Kosakowski NONA rejs z Bratysławy do USA

 
OSIEMDZIESIĄTE ZAŚLUBINY W PUCKU
Pod honorowym patronatem Marszałków Sejmu i Senatu RP odbyły się w Pucku uroczystości osiemdziesiątej rocznicy zaślubin Polski z morzem, a głównym ich punktem było odtworzenie wydarzenia z udziałem premiera Jerzego Buzka. 10 lutego 1920 roku aktu zaślubin dokonał generał Józef Haller, wrzucając w wody Zatoki Puckiej pierścień otrzymany od Kaszubów. Od 1995 roku, na pamiątkę powrotu Macierzy nad Bałtyk, Liga Morska wręcza "Pierścień Hallera" osobom i instytucjom zasłużonym dla upowszechniania idei morskiej. Pierścień nr 1 otrzymał wówczas prezydent Lech Wałęsa, a w jubileuszowym, 2000 roku: Maciej Płażyński - Marszałek Sejmu RP, adm. Ryszard Łukasik - Dowódca Marynarki Wojennej RP, Jerzy Zalewski - prof. Uniwersytetu Gdańskiego, Zbigniew Kowalewski - sekretarz generalny Ligi Morskiej, Stowarzyszenie Miłośników Tradycji Mazurka Dąbrowskiego, Stocznia Gdynia SA, Stocznia Szczecińska SA, Przedsiębiorstwo Poszukiwań i Eksploatacji Złóż Ropy i Gazu "Petrobaltic", Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie i Brygada Lotnictwa Morskiego Marynarki Wojennej. Oficjalnym uroczystościom w Pucku towarzyszyły pokazy lotnicze, koncerty, zawody sportowe i wystawy prezentujące historię oraz współczesność Polski morskiej, a we Władysławowie otwarto w Hallerówce muzeum "błękitnego generała" - Józefa Hallera.
MU
 
DAR MŁODZIEŻY ZMINIATURYZOWANY
31 stycznia w salonie kapitańskim DARU MŁODZIEŻY w Gdyni zaprezentowano model żaglowca w skali 1:100 wykonany przez Edwarda Spradę. Kadłub jest z metalu, żagle z dakronu, pokład wyłożony jest listewkami z forniru. Model ma 110 cm długości i został wykonany z zegarmistrzowską precyzją. Największą trudność - zdaniem konstruktora - stanowiło sporządzenie dokumentacji. Wykonano m.in. około 400 fotografii takielunku i pomieszczeń pokładowych. W pracy pomagali projektant statku, inż. Zygmunt Choreń, który udostępnił wiele oryginalnych rysunków DARU, oraz komendant żaglowca, Leszek Wiktorowicz. Model zdobył pierwszą nagrodę w swej klasie na Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Modeli Statków i Żaglowców. Zakupem modelu zainteresowane jest Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku. MS
 
II MIĘDZYNARODOWY KARNAWAŁ MORSKI KOŁOBRZEG '2000

Kołobrzeg dotychczas kojarzony był przez Polaków z Festiwalem Piosenki Żołnierskiej. W 1998 r. zamiast imprezy o charakterze wojskowym postanowiono postawić na morze. Latem tego roku, przy okazji Regat o Srebrny Dzwon, odbył się Festiwal Morski. Rok później kołobrzeżanie własnymi siłami zorganizowali I Karnawał Morski. Wykorzystali najlepszych polskich wykonawców z "branży" żeglarskiej. II Międzynarodowy Karnawał Morski Kołobrzeg '2000 odbędzie się w dniach 30 czerwca - 9 lipca. XXIII Regaty o Srebrny Dzwon tradycyjnie rozpoczną imprezę, którą uzupełnią regaty wiosłowe zakładów pracy oraz występy zespołów szantowych. Kulminacyjny punkt pierwsza część osiągnie w sobotę podczas Nocy Pirackiej z desantem morskim w wykonaniu prawdziwych piratów. Równolegle trwać będzie III Zlot Jachtów Polonijnych, chętnie odwiedzany przez Polonię nie tylko europejską, lecz z całego świata - w tym szczególnie Stanów Zjednoczonych. Swoje dni zaplanowali również młodzi marynarze ze szkół morskich, pracownicy służb morskich, rybacy i przetwórcy ryb. Nie zabraknie akcentu folklorystycznego krajów nadmorskich. Drugi weekend zapowiada się w wyjątkowo gorących rytmach reggae, calipso i salsy. Swoje pięciolecie hucznie obchodzić będzie w Kołobrzegu Karaibska Republika Żeglarska. Wypada nadmienić, że republikanami jest wiele znanych osobistości. Dziesięciu karnawałowym dniom towarzyszyć będzie Targ Rybny ulokowany w dogodnym punkcie - porcie pasażerskim. Wszyscy chętni skosztują przetworów rybnych wyrobu nie tylko krajowego, obejrzą wystawę twórczości marynistycznej. Ulicami miasta kilkakrotnie przejdą barwne karnawałowe korowody.

Organizatorzy II Międzynarodowego Karnawału Morskiego Kołobrzeg '2000 przybliżą swoją imprezę podczas targów "Wiatr i Woda" w Warszawie w dniach 3 -5 marca 2000. Stoisko będzie się znajdować w doborowym sąsiedztwie "Rejsu", który objął karnawał patronatem medialnym, oraz poselstwa Karaibskiej Republiki Żeglarskiej.
Szczegóły: Karnawał Morski Kołobrzeg '2000, ul. Warzelnicza 1, 78-100 Kołobrzeg, tel. 0-94 354 43 01, tel/fax: 0-94 352 87 07,
e-mail: arkcharter@pro.onet.pl
http://www.arkcharter.pro.net.pl

 
WIĘCEJ TORNAD
Nowozelandzka załoga katamarana Tornado ze sternikiem Chrisem Dicksonem, weteranem kampanii o Puchar AMERYKI i uczestnikiem dwóch edycji regat Whitbread Race, zostanie najprawdopodobniej dopuszczona do udziału w Igrzyskach w Sydney. Stanie się tak nie w wyniku zwycięskich eliminacji, ale dzięki powiększeniu puli tych jachtów dopuszczonych do startu. Poza Nowozelandczykami dodatkowo wystartują także załogi z Rosji, Brazylii i Holandii.
MS
 
POLAK I POLKA POTRAFIĄ!
W ogłoszonym 1 lutego przez Międzynarodową Federację Żeglarską nowym rankingu światowym klasy Mistral prowadzi Polak Przemysław Miarczyński z Sopockiego Klubu Żeglarskiego (awans z miejsca 3). Wśród kobiet Marzena Okońska zajmuje 4 pozycję (awans z miejsca 8).
AN
 
NOWY MORSKI KATAMARAN WOJCIECHA KALISKIEGO
Wojciech Kaliski, nasz utytułowany specjalista od żeglugi na wielokadłubowcach, zakupił we Francji jacht klasy Formula 40. Obecnie jednostka znajduje się jeszcze w La Rochelle, ale do Polski przypłynie w marcu. Kapitan Kaliski poszukuje sponsorów mogących pomóc w przygotowaniach do regat Europe 1 Star, transatlantyckiego wyścigu bardziej znanego pod nazwą OSTAR, klasycznych regat na trasie z Plymouth do Newport. Czy wystartuje? Wszystko zależy od tempa koniecznych prac remontowych na jachcie.
Marek Słodownik
 
"KOLEŻANKA" ZAWISZY CZARNEGO II - GRAŻYNA II
Centrum Wychowania Morskiego Związku Harcerstwa Polskiego buduje jacht morski typu Rygiel o nazwie GRAŻYNA II. Ma ona kontynuować tradycje przedwojennej GRAŻYNY, która powstała w 1934 r, z przebudowy fińskiego TURO i do II wojny światowej służyła szkoleniu harcerek. Tylko dzięki niej mogły poznać smak prawdziwej morskiej przygody. Był wprawdzie jeszcze przedwojenny ZAWISZA CZARNY, ale na jego pokład dziewczęta nie miały wstępu. GRAŻYNA wychowała pod swoimi żaglami wiele wspaniałych kobiet-żeglarek. GRAŻYNA II, podobnie jak jej poprzedniczka, jest niemałym jachtem o długości całkowitej 16,10 m, szerokości 4,35 m, zanurzeniu 2,25 m i powierzchni pomiarowej żagli 100m2. Na podkreślenie zasługuje fakt, że jest budowana z myślą o kobietach. Nie da się ukryć, że świat żeglarski jest wciąż dość wrogi dla płci pięknej. Dlatego co roku będą organizowane rejsy dla dziewcząt i kobiet żeglarek. Będą organizowane także rejsy koedukacyjne, serdecznie zapraszamy więc również panów. Do zakończenia budowy zostało już niewiele prac do wykonania, jedynie zabudowa i wyposażenie wnętrza. Kadłub jachtu stoi przed budynkiem CWM, a maszty i żagle czekają na swój pierwszy rejs. W celu zebrania funduszy organizowany jest konkurs, w którym główną nagrodą jest 10-dniowy rejs na nowej GRAŻYNIE II. Wśród miłośników żeglarstwa, którzy wpłacą do 20 maja 2000 roku dowolną sumę, rozlosujemy 10 miejsc na wspaniałą wyprawę po Bałtyku w terminie 28 września-9 października.2000. Losowanie nadesłanych dowodów wpłaty odbędzie się 1 czerwca. Szczęśliwców powiadomimy listownie. Staramy się trafić do jak największej liczby osób. Gorąco zapraszamy wszystkie żeglujące panie na pokład GRAŻYNY II.
Komendant Centrum Wychowania Morskiego ZHP Waldemar Mieczkowski
 
KRAKOWSKIE SZANTY 2000 REJS W ZAPOMNIANE

I znów przeminął rok, przeminął nie wiem jak, a w starej Rotundzie wolnego miejsca brak...
Już w przyszłym roku minie 20 lat od czasu, gdy po raz pierwszy w starym Krakowie zabrzmiały marynarsko- żeglarskie śpiewki rodem z jezior i oceanów świata. Początkowo zagnieżdżone w Domu Turysty i na Małym Rynku z czasem przeniosły się do Rotundy, a następnie do Hali Korony. Przenosiny te były koniecznością wynikającą z potrzeby przyjęcia coraz liczniejszej publiczności - miłośników wodniackiego śpiewania. Każdy kolejny krakowski festiwal miał swój niepowtarzalny urok - nastrój. Tysiące wykonawców z kraju i zagranicy przewinęło się przez festiwalowe sceny w Rotundzie i Koronie. Również w bieżącym roku na XIX Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Żeglarskiej "SHANTIES 2000" zaproszono do występów w Rotundzie najlepsze zespoły z kraju i zagranicy. W Koronie - wiadomo. Kilkutysięczna publiczność, ogromna scena pełna śpiewów i tańca - po prostu - "karnawał w Rio". Jednak wielu wykonawców, a także duża część publiczności ulubiła sobie bardzo kameralne koncerty w Rotundzie. I właśnie na te koncerty zamierzam zaprosić wszystkich, którzy byli z nami od początku, a także tych, co nie mogli z nami być. Na XIX Festiwalu odbędą się dwa koncerty w Rotundzie (początek godz. 19.00) pod wspólnym tytułem "Rejs w zapomniane". Pierwszy koncert w czwartek 24 lutego reżyserować będzie niżej podpisany, a drugi, w piątek 25 lutego, reżyseruje słynny "Kowal" - Mirek Kowalewski - wielka sceniczna postać ze wszystkich scen szantowych w kraju i lider zespołu "Zejman i Garkumpel". Gadaliśmy nie raz z Kowalem, z Krzysiem Bobrowiczem, z szantymenami z zaproszonych zespołów, jak zorganizować te koncerty. Wybraliśmy maksymę - "Nie przeszkadzać w zabawie".
Jednak przyszłoroczna okrągła rocznica naszego Festiwalu skłoniła nas do myśli, że koncerty te powinny być generalną próbą wspomnień sprzed 20-15 lat. Jak to wówczas było? Kto i co śpiewał? Czy teraz, 20 lat później potrafimy się tak samo bawić przy piosenkach, które zdobywały Grand Prix, Nagrody Publiczności i inne? Czy pamiętamy jeszcze konkurs "Złoty Kurek" dla najlepszego gaduły? Trębacza z Wieży Mariackiej, który tu, w Rotundzie grał hejnał mariacki? Rejs w zapomniane w poszukiwaniu nastrojów z tamtych lat, gdy nie było różnic pomiędzy sceną a widownią, gdy śpiewali i tańczyli wszyscy, a kolorowy wąż taneczników oplatał Rotundę, gdy cała publiczność i wykonawcy częstowali się jabłkami dostarczonymi w kilku skrzyniach przez sadownika-szantymena. W grudniu 1999r. prawie trzy godziny śpiewaliśmy z Koryckim i Pańczyszynem w Rotundzie dla około 900 słuchaczy. Pamiętajcie Państwo, że wszyscy obiecaliście popłynąć z nami w rejs w zapomniane. A pewno jeszcze inni też będą chcieli przyjść. Wtajemniczonym przypominam, że Andrzej obiecał zabrać wszystkie pięć fujarek, które nosi za pasem. Przygotujcie się Państwo na to, że nie tylko my, ale głównie Wy będziecie szantymenami w ten zimowy czwartek i piątek w starej Rotundzie.
Poniżej podaję solistów i zespoły zaproszone do koncertu "Rejs w zapomniane".


Kuba Rosiak,
Grzesio Tyszkiewicz,
Marek Siurawski,
Ryszard Muzaj,
Mirek Kowalewski,
Waldek Mieczkowski,
Andrzej Korycki,
Anna Sojka,
Krzysztof Piechota,
Mirek Peszkowski,
Waldek Bocianowski,
Darek Zbierski,
RO - 20,
Krewni i Znajomi Królika
i ja.... Wasz Jurek Porębski

 
MAM DOBRĄ PASSĘ

Po sukcesie w Melbourne nasz finnista Mateusz Kusznierewicz startował w regatach w Auckland w Nowej Zelandii, zaliczanych do punktacji Pucharu Świata. Oto jego własna relacja z dni żeglarskiej walki. Mateusz Kusznierewicz

5 lutego 2000

Po dwóch tygodniach treningów w Auckland w Nowej Zelandii przyszedł czas na regaty "Olympic Sail". Jesteśmy już po trzech wyścigach. Warunki na wodzie były wprost bajeczne: temperatura powietrza 30°C, wody 20°C, i wiatr około 4°B. Na starcie pojawiła się sama czołówka światowego Finna: Fryderyk Loof (Szwecja), Iain Percy (Anglia), Sebastian Godefroid (Belgia) i wielu innych dobrych żeglarzy. Pierwszy raz od wielu miesięcy pływaliśmy na bardzo krótkich trasach. Do tej pory przyzwyczajano nas do półtoragodzinnych, a nawet dłuższych (Olimpiada lub mistrzostwa świata) wyścigów, a tu każdy wyścig nie trwał dłużej niż 30 minut! Nic nie było równie ważne w dzisiejszym ściganiu się jak starty. Z ich wykonania jestem w miarę zadowolony. Jedynie w drugim wyścigu chciałem troszeczkę wszystkich przechytrzyć startując na przeciwnym halsie i niestety, kiedy robiłem zwrot, tuż przed sygnałem startu wypadłem z łódki... Nie wcelowałem w pasy balastowe i wylądowałem w wodzie. To na tyle atrakcji. Po tym dniu na prowadzenie wyszedł Brytyjczyk Iain Percy, ja byłem drugi.

6 lutego 2000

Z pewnością wiadomością numer jeden wczorajszego dnia było zwycięstwo włoskiej PRADY w regatach o Puchar Louis Vuitton w Auckland. W mieście od wielu godzin trwa zabawa i świętowanie ich wygranej. Wygląda na to, że całe miasto plus tysiące turystów i widzów wyszło na ulice przywitać nowych bohaterów. Pomyśleć tylko, co będzie się działo za dwa tygodnie w czasie regat o Puchar Ameryki... Nie mogę uwierzyć, jak wolno i ślamazarnie działa komisja regatowa naszych zawodów. Jeszcze do tej pory nie podliczyli wyników po sześciu wyścigach. Wiatr, dużo silniejszy niż poprzedniego dnia, w porywach osiągał siłę nawet do sześciu w skali Beauforta. Pierwszy wyścig był trochę zwariowany, a to głównie przez ciągle zmieniający się w kierunku i sile wiatr. Czasami prowadziłem wyścig, a w następnym momencie płynąłem nawet ósmy. Na mecie zameldowałem się jednak szczęśliwie na drugiej pozycji, niefortunnie za Percym. Powiedziałem mu po mecie, że od teraz biorę się do pracy nad nim. W drugim i trzecim wyścigu nie dałem mu żadnych szans wygrywając oba wyścigi. Po wyścigach ledwo wyszedłem z łódki, ale warto było. Reszta stawki żegluje bardzo nierówno, stąd w punktacji końcowej mamy z Percym olbrzymią przewagę nad pozostałymi rywalami. Z ciekawostek mogę dodać, że obecny mistrz świata, Szwed Fryderyk Loof, właśnie się wczoraj spakował i w połowie regat poleciał do domu. Od września zeszłego roku mieszkał i trenował w Australii i Nowej Zelandii i powiedział wczoraj, że to za dużo. Ma objawy "home sick" (tęskno do domu...) i nie może teraz żeglować. Reszta zawodników czuje się chyba dobrze... Po sześciu wyścigach sytuacja na dwóch pierwszych miejscach pozostawała bez zmian, tyle że na trzecie miejsce wyszedł Belg Sebastian Godefroid.

7-8 lutego 2000

Od dwóch dni na zatoce "Houraki Gulf" w Auckland szaleją silne wiatry. Mimo słonecznej pogody ubieramy się na wodę w grube sztormiaki. Warunki do ścigania się w tych regatach są zbliżone do ekstremalnych, ale to może i dobrze, bo przynajmniej dla mnie jest to świetny trening przed sezonem europejskim. Regaty mamy już za sobą i cieszę się niezwykle, że w tym roku podtrzymuję wspaniałą passę zwycięstw w głównych imprezach Pucharu Świata. Po wczorajszym udanym dniu na wodzie, kiedy zbliżyłem się na równo z Iainem, dzisiaj walczyliśmy już tylko we dwóch o pierwsze miejsce. Przed wyścigiem podliczyłem punkty z których wynikało, że muszę przypłynąć przed nim w ostatnim wyścigu regat. Po starcie płynąłem przed nim, jednak na kursie z wiatrem nabrałem mnóstwo wody do kokpitu i mocno zwolniłem, co od razu wykorzystał Iain, wyprzedzając mnie o ponad dwadzieścia metrów. Przycisnąłem jednak łódkę ostatnimi siłami na samej mecie i wygrałem z nim ten wyścig o zaledwie 5 metrów. Co ciekawe, w pierwszej piątce nie ma ani jednego zawodnika z Nowej Zelandii lub Australii, a przecież żeglowali niejako na własnym podwórku.

Oto ostateczne wyniki regat z dwoma "odrzutkami":
1.Mateusz Kusznierewicz - 18 pkt
2.Iain Percy - 18
3.Sebastian Godefroid - 32
4.David Burrows - 39
5.Martijn van Muyden - 49

 

REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków