strona główna archiwum
Pośpiewaj mi Tato...
Poprzedni artykul
Nastepny artykul

DZIŚ O ZIMOWEJ TĘSKNOCIE ZA PŁYWANIEM

Mirek "Kowal" Kowalewski

 

- Marzę o tym, żeby popłynąć w samotny rejs na BARDZO DALEKIE MORZA! - westchnął głośno tato w niedzielę. Od rana dziwnie nic nie mówił, ale za to mówiła bardzo dużo i bardzo głośno babcia (mama mamy), która wpadła do nas w odwiedziny.

 

Wtedy babcia powiedziała, że to bardzo dobry pomysł, bo tata coś kiepsko wygląda. I że taki samotny rejs owszem, ale pod warunkiem, że weźmie mnie i mamę, bo nie jest już kawalerem i ma obowiązki.
Na to mama powiedziała, że taki samotny rejs to bardzo dobry pomysł, ale że bez babci to ona nigdzie się nie ruszy, a skoro mamy płynąć w samotny rejs z babcią, to nie mogą być żadne tam dalekie morza, bo babcia ma reumatyzm. Może by więc gdzieś bliżej, na przykład NA MAZURY.
Wtedy babcia wyściskała mamę, że jest dobra córcia i pamięta o mamusi, ale że trzeba pamiętać też o dziadku, który na swoim wózku w czasie takiego samotnego rejsu mógłby wpaść do jeziora. A tak naprawdę to ze względu na astmę dziadka, taki samotny REJS powinien odbyć się w... Ciechocinku.
- No dobrze! Na to ja - a co z REKSEM? (Nasz pies) Na to babcia i mama powiedziały, że oczywiście pojedzie z nami, bo nie będzie w domu nikogo, kto by się nim zajął. I obie były bardzo szczęśliwe, że ten cały samotny REJS tak dobrze obmyśliły. Tylko tata siedział jakiś taki przygarbiony, patrzył w dywan i ogryzał paznokcie, czego mama bardzo nie lubi. A ja sobie przypomniałem, że przecież zapomnieliśmy o moim c h o m i k u!

Tekst i nuty znajdziecie w magazynie.

 

REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków
Marzec, 2000