strona główna archiwum
Nasz rejs...
Poprzedni artykul
Nastepny artykul
SWOBODNA WYPRAWA ANTIKI
Milka Jung

 

 

Wyspy Salomona. ANTICA wizytowana przez krajowców.Kapitan Jerzy Wąsowicz i jego ANTICA pływają po oceanach tam, gdzie im się podoba, i w towarzystwie, jakie przypadnie im do gustu. Ich druga swobodna wyprawa trwa już prawie dwa lata. Z Gdańska wyruszyli 14 czerwca 1998. Wracają może pod koniec sierpnia 2000.

 

Rejs ANTIKI nie ma nic wspólnego z wielkimi syndykatami, sponsorami i pieniędzmi. Dla jednych z załógi jest realizacją marzeń, wyrazem dążenia do tego rodzaju wolności, jaką daje tylko morze. Dla innych przygodą życia. Niedawno ANTICA wyruszyła z Panamy w kierunku Gwatemali, dalej w planach Kuba i Floryda.

Ludzie

Na stałe na pokładzie jest tylko kapitan. W kilku pierwszych etapach rejsu obsadę ANTIKI stanowiły załogi typowo czarterowe, ale później to się zmieniło... Do załogi trafiają zarówno młodzi ludzie, jak i starzy wyjadacze, którym los postawił na drodze ANTICĘ. Niektórzy z nich to osobnicy zupełnie przypadkowi i pochodzący z różnych stron świata. Jak dotąd, na dłużej pozostawali na pokładzie Niemiec, Japonka Megumi, Anglik, Finka, Amerykanie i Belgowie. Polacy oczywiście też. Przede wszystkim wypróbowani znajomi, tacy jak Marcin. Inni to znajomi znajomych lub dalsi krewni Królika, znajdujący drogę na jacht przez Internet lub po prostu urzeczeni jego widokiem w porcie. Wszyscy są chętni do pracy, tyle że nie zawsze sprawdzają się w trudnych warunkach. Załoga w maksymalnym jak dotąd składzie liczyła pięć osób (tyle np. jest wymagane, aby otrzymać zezwolenie na przejście Kanału Panamskiego). Zdarza się jednak, że marynarze wracają do domu, a na ich miejsce nikt nowy się nie pojawia. Zdarza się też, że jacht na umówione miejsce wymiany załogi przypływa spóźniony o tydzień czy dwa, ciężko zmęczony nieprzychylnością oceanu i sił wyższych. Czasami ANTICĘ prowadzili tylko Jurek i Marcin - we dwóch pokonali trasę z Gomery na Wyspach Kanaryjskich do Brazylii: 40 dni i 2400 Mm.

Pola lodowe i bananowe łodzie

W trakcie obecnej wyprawy ANTICA przeszła dwa poważne remonty - jeden na Kanarach, a drugi w Puerto Montt, zaraz za Hornem. Trzeci z kolei właśnie się kończy. Najgorzej było z poważnym uszkodzeniem jednego ze zbiorników wody pitnej oraz koniecznością naprawy części dziobowej kadłuba nadwerężonego przy przechodzeniu przez pole lodowe. Jacht przez pół roku żeglował w bardzo trudnych warunkach; poza tym drewno to nie laminat - trzeba mu poświęcać nieustannie dużo czasu. Problemy się mnożą.
"Odprawy, spory o kompetencje pomiędzy urzędami, bardzo żenujące próby wyłudzenia pieniędzy, biurokracja ta trwała trzy dni. Korupcja na najwyższym folwarkowym poziomie. Nic dziwnego, że Peru odwiedzają corocznie 3-4 jachty. Dodatkowych emocji dostarczyły nam informacje o napadach pirackich na jachty i łodzie w rejonie zatoki Guayaquil". Niezbędne dla dalszej żeglugi okazuje się zakupienie strzelby. Do burty jachtu trzykrotnie w ciągu jednej nocy podpływają superszybkie, duże motorówki - "łodzie bananowe". Karabin, reflektor i determinacja załogi na szczęście zniechęcają potencjalnych morskich rozbójników.
Natomiast życzliwe dla jachtu okazały się delfiny przy Cocos Island. Pojawiły się przy burtach jakieś 2 mile przed wyspą i zachowywały się tak, jakby chciały ANTICĘ odepchnąć od brzegu. Po zmianie kursu uspokoiły się, ale nie zrezygnowały z asysty. Później pilotowanie jachtu przejęła od delfinów łódź patrolowa. Dopiero w marinie Chatham Bay okazało się, że naprawdę niewiele brakowało ANTICE do wpłynięcia na podmorską skałę.

Odwiedziny w buszu

Oprócz eksploracji mórz i oceanów, załoga ANTIKI nie zaniedbuje również wypraw lądowych - częściowo dla rozprostowania kości po długim przelocie, a częściowo dlatego, że okoliczności przyrody są naprawdę niepowtarzalne. Na Cocos Island był to całodniowy marsz przez tropikalną dżunglę i góry do bazy strażników leśnych w Warf Bay oraz dokładny wywiad na temat ukrytych przez piratów skarbów. Podobno z tego powodu pewien Niemiec spędził tu piętnaście lat w pogoni za złotem, niestety bez rezultatu. Z portu w Anafogasta (Chile) ekipa postanowiła wyruszyć na pustynię Atacama - najsuchsze miejsce na naszej planecie. Z kolei z Iquique szlak prowadził nad jezioro Titicaca, do Cuzco na Machu Picchu i kanionu Colca. Sporo wrażeń dostarczyło zwiedzanie archipelagu San Blas i spotkanie z Indianami Kuna oraz rejs łodzią w górę rzeki Rio Diablo.

Dalszy ciąg znajdziecie w magazynie.

 

Wszelkie inne informacje oraz pełną galerię zdjęć można obejrzeć pod adresem www.antica.gdansk.pl; można też zamówić internetowy biuletyn zawierający najnowsze informacje o rejsie ANTICI.

Fot. arch. Mirosława Wąsowicza


REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków
Marzec, 2000