strona główna archiwum
Kronika...
Poprzedni artykul
Nastepny artykul

Kronika...

 

 
CADET 2000

Po raz kolejny Polsce została przyznana organizacja imprezy żeglarskiej w randze mistrzostw świata w roku 2000. Międzynarodowe władze tej klasy postanowiły powierzyć organizację International Cadet World Championship 2000 klubowi YK Stal w Gdyni. Yacht Klub Stal będzie gościł w dniach od 22 lipca do 1 sierpnia czołowe załogi klasy Cadet. Regaty te będą wydarzeniem sportowym najwyższej rangi, a zarazem widowiskiem o szczególnej atrakcyjności nie tylko dla zawodowców i sympatyków żeglarstwa.

Polacy mają duże osiągnięcia w tej klasie (w latach 1965-1972):
Leon Wróbel - mistrz świata
Zbigniew Kania - mistrz świata
Jan Bronicki - wicemistrz świata (wtedy Kadeta nazywano wręcz "polską klasą", a w ostatnich latach największe sukcesy odnieśli młodzi żeglarze z Gdyni i Olsztyna).
1997 - Paweł Głąb/Cezary Czaplicki (IX m. MŚ. Anglia).
1998 - Piotr Tarnacki/Jakub Luczyński (VII m. MŚ. Holandia).
1999 - Łukasz Wosiński/Rafał Becker (XIII m. MŚ Australia).
1999 - Grzegorz Skowroński/Michał Wojtowicz (VI m. M.E. Balaton).

W regatach rangi MŚ bierze corocznie udział 100-130 załóg z kilkunastu państw. Czołową rolę odgrywają zawodnicy: Argentyny, W. Brytanii, Holandii, Hiszpanii, Belgii i Polski.
Ostatnie sukcesy polskich żeglarzy, spowodowały, że sport żeglarski został zaliczony zarówno przez władze polskiego sportu, jak i opinię publiczną, do wąskiego grona dyscyplin, z którymi wiązane są nasze olimpijskie nadzieje w Sydney. Oczekujemy 60-70 jachtów w grupie mistrzowskiej i 30-50 w grupie promocyjnej, łącznie 100-120 jachtów, co daje około 300 uczestników imprezy wraz z osobami towarzyszącymi.
AN

 

WOJTEK W FORMIE

Już po pierwszym dniu otwartych mistrzostw Wysp Karaibskich w Formule Windsurfing, odbywających się u wybrzeży Martyniki, prowadził Wojciech Brzozowski (MOS-Red Bull Warszawa), który wygrał dwa spośród trzech wyścigów. Najlepsi zawodnicy z Ameryki Środkowej i Europy żeglowali przy zmiennym i porywistym wietrze oraz słonecznej pogodzie (35 stopni C).
W pierwszym wyścigu, przy zjeździe baksztagiem nasz zawodnik wpadł w dziurę wiatru i po kilkunastu sekundach był na dziesiątej pozycji. Jednak na drugim okrążeniu odrobił stratę i wyszedł na miejsce trzecie. Walka była bardzo zacięta, a odstępy między zawodnikami kilkusekundowe. Na sztagu Wojtkowi wpadł do wody żagiel. Zanim się wygrzebał, spadł na miejsce szóste. Na ostatniej halsówce wyprzedził dwóch zawodników i pierwszy wyścig skończył jako czwarty.
W drugim dość szybko uzyskał trzydziestosekundową przewagę i utrzymał ją do mety. W trzecim wyścigu był już bardzo zmęczony. Mimo to prowadził na drugiej i trzeciej halsówce. Na ostatniej jak na złość wiatr osłabł. Przewaga malała z sekundy na sekundę. Na szczęście przyszedł szkwał. Polak nabrał prędkości i wygrał. Niestety, ostatniego dnia zawodów nasz mistrz nie może zaliczyć do szczęśliwych. Wyszedł na wodę 45 minut przed startem. Zdążył tylko dopłynąć do trasy i nagle usłyszał trzask gniecionego monofilmu. Znowu rozerwał się żagiel na topie. Poprzednio przydarzyło mu się to podczas mistrzostw świata w Belgii w lipcu 1999 roku oraz miesiąc temu na Gran Canarii. Na szczęście zdążył wrócić do brzegu i zmienić żagiel na inny - mniejszy. Niestety, do końca dnia musiał już na nim startować.
Raz zajął miejsce trzecie, dwa razy w drugiej dziesiątce, a w ostatnim wyścigu tak słabo wiało, że go nie ukończył. Po prostu nie był w stanie prowadzić deski w ślizgu. Mimo tak nieszczęśliwego zdarzenia, uprzednio wygrane wyścigi pozwoliły Wojtkowi zająć w końcowej klasyfikacji piąte miejsce i wyprzedzić kilku bardzo dobrych zawodników".
AN

 
BARANOWSKI ZWRÓCIŁ PRZYWŁASZCZONĄ NIEDZIELĘ
Krzysztof Baranowski płynący na jachcie LADY B w wokółziemskim rejsie zbliża się do Vanuatu. Tutaj żeglarz zamierza sobie zorganizowaś dłuższy postój, aby nabrać sił przed kolejnym etapem. 5 marca LADY B przekroczyła linię zmiany daty i okazało się, że po sobocie nastąpił poniedziałek. W ten sposób Krzysztof Baranowski nawiązał do swego rejsu sprzed lat na POLONEZIE, podczas którego przekraczał linię zmiany daty w niedzielę i miał wówczas dwie niedziele pod rząd. Tym razem musiał zwrócić tamtą nadprogramową niedzielę.
MS
 
PIERWSZA W VILAMOURA
U wybrzeży portugalskiego Vilamoura odbyły się regaty zaliczane do klasyfikacji Pucharu Świata. W klasie Europa zwyciężyła Polka, Monika Bronicka (Baza Mrągowo). Radość wielka. Drugie miejsce zajęła Portugalka, Joana Pratas. Rywalizowało 46 zawodniczek.
Brat Moniki, Andrzej, zajął czwarte miejsce w klasie Laser. Startowało 40 zawodników. Triumfował reprezentant gospodarzy Gustavo Lima. Za Andrzejem Bronickim na piątej pozycji uplasował się jego kolega klubowy Łukasz Dakszewicz.
AN
 
KAROL PIĄTY I... KRÓL TRZECI

W szwedzkiej miejscowości Vingaker odbyły się bojerowe mistrzostwa świata. Po bardzo zaciętej walce z rywalami i silnym wiatrem, najbardziej utytułowany polski żeglarz, po raz piąty w karierze sięgnął po tytuł mistrza globu w klasie DN. Srebrny wywalczył obrońca tytułu mistrzowskiego Amerykanin Ron Sherry, a brązowy - Szwed Ake Luks. Jeszcze po dwóch finałowych wyścigach, rozgrywanych na lodowej tafli jeziora Hjalmaren, Karol Jabłoński (Baza Mrągowo) zajmował drugie miejsce. Prowadził wówczas trzykrotny mistrz Europy, Szwed Thomas Karlsson. Na trzeciej pozycji był aktualny mistrz świata, Sherry. Siódme miejsce zajął Michał Burczyński (AZS Olsztyn) - syn utytułowanego bojerowca Piotra Burczyńskiego, a dziesiąte ich kolega klubowy Dariusz Kardaś. Nie łatwo było latać. Zdarzało się, że na jeziorze panowały bardzo trudne warunki. Lód był mokry, wiał silny wiatr (do 13 m/s), a bojery osiągały szybkości do 160 km na godzinę. Na szczęście zdarzyło się niewiele wypadków. Problemy ze sprzętem mieli czołowi zawodnicy.
Mistrz Europy Thomas Lindgren złamał maszt, a Niemiec Bernd Zeiger nie ukończył drugiego wyścigu z powodu awarii. Po regatach mistrz powiedział: "Dwa wyścigi odbyły się przy wietrze, który lubię - słabym i zmiennym. Jechałem do Szwecji z ogromną motywacją i chęcią odzyskania tytułu utraconego rok temu w Montrealu, gdzie zająłem dopiero siódme miejsce. Miałem jednak obawy, czy zadaniu podołam. Na akwenie Hjalmaren trenowałem tylko jeden dzień, podczas gdy światowa czołówka, a zwłaszcza Szwedzi, co najmniej przez tydzień". Do regat przystąpiło dwustu zawodników z trzynastu krajów. Po wyścigach eliminacyjnych w finale A rywalizowało pięćdziesięciu. Kilka dni po zakończeniu mistrzostw świata, na tym samym akwenie, odbyły się mistrzostwa Europy. Tym razem Karol zdobył brązowy medal. Zwyciężył Niemiec Berndt Zeiger przed Szwedem Thomasem Karlssonem. Dziewiąte miejsce zajął mistrz Europy juniorów, 19-letni Michał Burczyński (AZS Olsztyn), a jedenasty był jego kolega klubowy Dariusz Kardaś. Losy tytułu mistrza Europy w formule open ważyły się do ostatniego wyścigu pomiędzy Berndtem Zeigerem i Thomasem Karlssonem. Obaj po siedmiu wyścigach mieli identyczną liczbę punktów (po 16), ale Niemiec miał lepszy bilans miejsc od Szweda i jemu przypadł złoty medal. Na czwartej pozycji uplasował się Ron Sherry. Zeiger startował w końcu lutego na Śniardwach, gdzie zajął drugą lokatę w międzynarodowych mistrzostwach Polski, za Karolem Jabłońskim.
AN

Wyniki:
1. Berndt Zeiger (Niemcy)
2. Thomas Karlsson (Szwecja)
3. Karol Jabłoński (Baza Mrągowo)
9. Piotr Burczyński (AZS Olsztyn)
11. Dariusz Kardaś (AZS Olsztyn)

 
WALNE "BRACTWO ZAWISZAKÓW"
4 marca br odbyło się I Walne Zgromadzenie członków "Bractwa Zawiszaków". Celem stowarzyszenia jest m.in propagowanie idei i wiedzy o żeglarstwie morskim, ze szczególnym uwzględnieniem tradycji obu żaglowców flagowych ZHP, noszących imię ZAWISZY CZARNEGO, gromadzenie środków finansowych na utrzymanie żaglowca oraz podtrzymywanie więzi towarzyskich między osobami, które odbyły na nich rejsy, a także prowadzenie edukacji morskiej dzieci i młodzieży, w tym młodzieży niepełnosprawnej. Prezesem Bractwa został jednogłośnie Mieczysław Wachowski - związany od lat z ZAWISZĄ CZARNYM. Spotkanie "zawiszaków" odbywało się w Klubie Morza "Zejman" w Gdańsku, a o funkcje w zarządzie Bractwa, w którym znaleźli się min Komendant Centrum Wychowania Morskiego ZHP, kapitan ZAWISZY Waldemar Mieczkowski i z-ca Szefa Sztabu Marynarki Wojennej RP kontradm Marek Brągoszewski, rozegrano marynarskie walki na bomie. "Bractwo Zawiszaków" jest stowarzyszeniem otwartym, nie skupiającym jedynie dawnych załogantów żaglowca, choć dumne jest z najstarszego "zawiszaka" - ciągle czynnego 96-letniego dha Witolda Bublewskiego.
Siedzibą "Bractwa Zawiszaków" jest Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni, a patronem medialnym magazyn "Rejs".
Mira Urbaniak
 
SZANTY WE WROCŁAWIU
W dniach 18-20 lutego wielbiciele piosenki żeglarskiej po raz jedenasty przybyli na Spotkania z Piosenką żeglarską i Muzyką Folk "Szanty we Wrocławiu", które w tym roku powróciły do Wytwórni Filmów Fabularnych. Jak zawsze atmosfera była wspaniała i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nie zabrakło świetnych zespołów folkowych jak Golec Orkiestra, Long John Silver czy Orkiestra Dni Naszych, które rozbawiły publiczność, a także czołowych polskich wykonawców, prezentujących zarówno żeglarskie przeboje, jak i premierowe utwory, wśród których uznanie zdobył "Menuet" Baccheriniego wykonany przez Ryczące Dwudziestki. Niedziela upłynęła pod znakiem koncertu dziecięcego i zmagań konkursowiczów. Jury wyróżniło zespoły: Canoe i Dzieci Dunajca, III i II zajęły solistki: Marta Cygan i Katarzyna Okońska, a zwyciężył Hen House z Dębicy.
Wielkim wydarzeniem był koncert w Tawernie otwierający obchody 15-lecia zespołu Cztery Refy z udziałem solenizantów i zaproszonych gości - m.in. Pereł i Łotrów Shanghaju oraz Wikingów. Piętnastolatkom życzymy więcej takich koncertów i oczywiście kolejnych jubileuszy. Nasze relacje z festiwalu "Shanties 2000" w Krakowie można przeczytać na str. 120
MK
 
OZŁOCONE TOMKI
Polska załoga Tomek Stańczyk i Tomek Jakubiak startująca w klasie 470 zdobyła trzeci już w swojej karierze tytuł Mistrzów Świata Juniorów w Auckland. Polacy dominowali w regatach niepodzielnie, wygrali 7 biegów wyprzedzając następną załogę o 9 punktów. Trzecie miejsce zajęła kolejna polska załoga: Rafał Sawicki i Piotr Przybylski. Tomki, załoga Bazy Mrągowo, startują także wśród seniorów - w ubiegłym roku wywalczyli brązowy medal Mistrzostw Świata w Melbourne, a obecnie przygotowują się do Igrzysk Olimpijskich w Sydney.
MPP
 
DWA RAZY "CONRAD"

Od trzydziestu lat wręczane są najwyższe wyróżnienia żeglarskie: Rejs Roku - nagroda "Głosu Wybrzeża" i Srebrny Sekstant - ministra transportu i gospodarki morskiej, a od 1964 roku Gdański Okręg Związku Żeglarskiego ustanowił swoją nagrodę dla żeglarzy tego okręgu. Nagroda nazywa się "Conrad" i nawiązuje do osoby pisarza-marynisty, żeglarza, kaphornowca Józefa Conrada Korzeniowskiego. Pierwszy raz przyznano ją za akcję ratowniczą w trakcie regat "Round Gotland" kapitanowi Zbigniewowi Sawostjanikowi i załodze jachtu MARS z klubu Zatoka Pucka. W latach 1964-1999 otrzymali ją min.: Leonid Teliga, Zbigniew Puchalski, Jerzy Rakowicz, Zygfryd Perlicki, Zdzisław Pieńkawa, Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, Jędrzej Czajkowski, Jerzy Wąsowicz.
W 1998 roku Bałtyckie Bractwo Żeglarzy w Gdańsku ustanowiło Międzynarodową Nagrodę - Indywidualności Żeglarskie "Conrady", wręczając je za niekonwencjonalny sposób odnoszenia żeglarskich sukcesów. Otrzymali je między innymi Małgorzata i Wojciech Kmitowie, Andrzej Piotrowski, Tomasz Chodnik, Mateusz Kusznierewicz, Arkadiusz Pawełek.
Podwójne "Conrady" narobiły niemało zamieszania nie tylko w gdańskim środowisku. Na szczęście w tym roku obie organizacje żeglarskie podpisały formalne oraz przyjacielskie porozumienie i 4 marca w Międzynarodowym Klubie Morza "Zejman" w Gdańsku wspólnie wręczyły statuetki i medale "Conrada".
Laureatem nagrody GOZŻ "Conrad" został kpt. Maciej Polański i załoga s/y TORNADO z JKMW Kotwica w Gdyni, za rejs i zwycięski udział w regatach The Cutty Sark Tall Ships'Race 1999. Międzynarodową Nagrodę "Conrady" - Indywidualności Żeglarskie Roku '99 otrzymali:
Krzysztof Bussold - dzieło powstania żaglowca BONAWENTURA, Aleksander Doba - rejs kajakiem dookoła Bałtyku, Jan Dziewulski - bałtycki rejs s/y MILENKA do Sztokholmu, Jerzy Kuliński - epopea jachtu MILAGRO, Jerzy Różański - jesienny rejs jachtem ELATANIN ze Spitsbergenu do Gdyni, Eric Tabarly - wielkie żeglarskie przyjaźnie. Międzynarodowe jury głosowało na miejscu w klubie "Zejman" i przez Internet. Pośmiertną nagrodę Erica Tabarlego dla jego rodziny odebrał Jacek Tarnowski - konsul honorowy Francji w Gdańsku.

Mira Urbaniak

 
POLAK W SETCE NAJLEPSZYCH WIOŚLARZY XX WIEKU

Amerykański miesięcznik "Paddler", wydawany przez American Canoe Association (Amerykański Związek Kajakarski), w styczniowym wydaniu 2000 opublikował listę 100 wioślarzy, nazywając ich "Paddlers of the Century" ("Wioślarze XX wieku"). Na liście tej znalazł się znany polski kajakarz, podróżnik i odkrywca: Jerzy Majcherczyk, mieszkający na stałe w USA. Znalazł się on tam jako jedyny Polak w gronie światowej sławy kajakarzy, wioślarzy i odkrywców oraz mistrzów olimpijskich.
Jak twierdzi Majcherczyk, jest to dla niego ogromne i miłe wyróżnienie, na które zapewne duży wpływ miała jego działalność edukacyjna wśród młodzieży w Stanach Zjednoczonych, Ameryce Łacińskiej i w Polsce. W jego opinii jest to również wyróżnienie dla wszystkich uczestników wyprawy Canoandes 79 i całego polskiego kajakarstwa.
A oto jak redakcja miesięcznika "Paddler" umotywowała jego wybór: "Dwadzieścia lat temu, gdy w jego rodzinnej Polsce ogłoszono stan wojenny, Jerzy Majcherczyk spędził ponad dwa i pół roku na osobistej odysei, przepływając ze swoimi kolegami ponad 30 rzek w Centralnej i Południowej Ameryce. Jego podróżnicza epopeja obejmuje między innymi 15 dziewiczych rzek, w tym słynny peruwiański Kanion Colca i ekwadorską Rio Quijos". Przypomnijmy również, iż Jerzy Majcherczyk jest członkiem prestiżowego The Explorers Club w Nowym Jorku oraz założycielem oddziału tego klubu w Polsce. Natomiast od 1996 roku prowadzi Polonijny Klub Podróżnika. Jest autorem książki Zdobycie Rio Colca - najgłębszego kanionu na Ziemi, wydanej w Warszawie w 1998 r. oraz współautorem dwóch książek: In Kayak through Peru, wydanej w Limie w 1981 roku, i Poland Travel Directory, wydanej w 1995 roku.
GA

 
MOGĄ GWIZDAĆ I PLUĆ NA NAWIETRZNĄ

Cabo de Hornos, Cape Horn - koniec świata nazwany Hornem od portu macierzystego Holendrów Willema Corneliusa Schoutena i Izaaka le Maire'a, których wyprawa dotarła tam 29 stycznia 1616 roku po dramatycznym rejsie do krańców Ameryki Południowej. Skalisty przylądek szybko zyskał miano Przylądka Nieprzejednanego oraz stał się cmentarzyskiem statków i ludzi. Mimo ponurej sławy przez trzysta lat żeglowano wokół Hornu. Była to bowiem jedyna droga ze wschodniego wybrzeża Ameryki i Europy po złoto, z Australii i Nowej Zelandii wieziono tędy wełnę i mięso, zaś herbatę i przyprawy ze wschodniej Azji. Dopiero budowa Kanału Panamskiego w latach 1904-1914 otworzyła nową drogę dla handlu, zmagania z Hornem zostawiając żeglarzom-sportowcom i marzycielem. I tak jest do dzisiaj.
Zdobycie Hornu, traktowane w świecie żeglarskim jak najważniejszy wyczyn, łączy ludzi, którym się to udało. W 1937 roku powołano Międzynarodowe Stowarzyszenie Kaphornowców (Association Amecale Internationale des Capitaines au Long-Cours Cap Horniers). Był to rok, kiedy wokół Hornu poniósł biało-czerwoną banderę DAR POMORZA. W 63-letniej tradycji polskiego zdobywania Hornu 17 polskich jednostek - 6 statków szkolnych: DAR POMORZA, DAR MŁODZIEŻY, POGORIA, ORP ISKRA, F. CHOPIN i ZAWISZA CZARNY oraz 11 jachtów: POLONEZ, EUROS, KONSTANTY MACIEJEWICZ, OTAGO, COPERNICUS, GEDANIA, DAR PRZEMYŚLA, WOJEWODA POMORSKI, WOJEWODA KOSZALIŃSKI, ASTERIAS i ANTICA zdobyły przylądek pod żaglami - co jest warunkiem koniecznym do zostania kaphornowcem. Polskie Bractwo Kaphornowców powołano w 1974 roku liczy ponad siedemdziesięciu braci, choć zdobywców przylądka jest około pięciuset, ale akces do bractwa nie jest obowiązkowy. Na jego czele stoi Grotmaszt wybierany z kapitanów jachtów, które okrążyły Horn, a pomaga mu kapituła. Pierwszym Grotmasztem był kpt. Krzysztof Baranowski, następnie kpt. Aleksander Kaszowski, a przez ostatnie dwie kadencje - zmarły w lutym b.r. kpt. Zdzisław Pieńkawa. Obecnie funkcję tę pełni kpt. Dariusz Bogucki. Walne zgromadzenia i uroczyste przyjęcie nowych członków odbywają się tradycyjnie przy okazji wręczania przez gazetę "Głos Wybrzeża" nagród Rejs Roku. Ostatnio przyjmowano załogi z F.CHOPINA i ZAWISZY CZARNEGO. Nowi "Bracia kaphornowcy" według ostatniego regulaminu Bractwa mają prawo używania imienia "Albatros Hornu", jeżeli rejs odbył się poniżej 40 równoleżnika szerokości południowej na oceanach Atlantyckim i Spokojnym, między południkami 50 W i 90 W i noszenia na lewym ramieniu chusty żółtej. Przy wielokrotnym okrążeniu Hornu - kaphornowcy zyskują prawo do noszenia chusty czerwonej. Poniżej tych szerokości - żeglarze otrzymują imię "Petrel Hornu" i chustę białą, a pasażerowie jachtów i żaglowców - "Gołąb Hornu" i chustę szarą. Zaś wszyscy "kaphornowcy" zyskują przywileje: gwizdania na pokładzie i plucia na nawietrzną, co jak wiadomo nie przystoi zwykłym żeglarzom.
Mira Urbaniak - "Petrel Hornu"

 
LIAISON OFFICERS PILNIE POSZUKIWANI

Paweł Adamowicz, Prezydent Miasta Gdańska, Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Zlotu Żaglowców "Cutty Sark Tall Ships' Race 2000" w Gdańsku, ogłasza nabór oficerów łącznikowych (liaison officers) na zasadach wolontariatu. Zadaniem oficerów łącznikowych będzie opieka nad załogami żaglowców i jachtów podczas pobytu floty w Gdańsku w dniach 4 lipca - 8 sierpnia 2000. Kandydat na Oficera łącznikowego powinien spełniać następujące warunki:
- wiek powyżej 21 lat;
- znajomość języka angielskiego;
- patent żeglarski lub motorowodny oraz dobra znajomość zagadnień związanych z uprawnieniami żeglarskimi;
- możliwość wzięcia udziału w dwóch szkoleniach sobotnio-niedzielnych w miesiącach wiosennych;

Formularze zgłoszeniowe można otrzymać: Urząd Miejski w Gdańsku Wydział Spraw Społecznych Ul. 3 Maja 9 a
Pełnomocnik Prezydenta Miasta Gdańska Ds. Imprez Żeglarskich (pokój 107)
Biuro Organizacyjne Cutty Sark Tall Ships' Race 2000 Gdańsk, Ul. Targ Rybny 6a Wypełnione formularze należy składać do Biura Organizacyjnego.

 
KALENDARZ IMPREZ WIOSKI ŻEGLARSKIEJ MIKOŁAJKI
1-3.05. Otwarcie tawern
27-28.05. Otwarcie nowego portu
10-11.06. Regaty o Puchar Prezesa Inter Commerce
17-18.06. I Ogólnopolskie Regaty Samorządu Terytorialnego
24-25.06. V Żeglarskie Mistrzostwa Polski Firm Teleinformatycznych
8-9.07. Zawody motorowodne o Puchar Mikołajek
15-16.07. I Żeglarskie Mistrzostwa Polski Aktorów
22-23.07. Regaty katamaranów o Puchar miesięcznika "Rejs"
29-30. 07. Regaty szkutników o Puchar Prezesa "Ostróda Yacht"
4-6. 08. Puchar PZŻ - eliminacje Pucharu Polski Jachtów Kabinowych
19-20.08. regaty o Puchar Marszałka Sejmu RP - Ostróda Cup - eliminacje Pucharu Polski Jachtów Kabinowych
26-27.08 Zlot Oldtimerów
9-10.09. Otwarcie giełdy sprzętu pływającego czynnej do końca września
30.09.- 1.10. Zakończenie sezonu
 
GDZIE WŚCIEKŁE ZIMNO, ŚNIEG I MGŁA...
Zakończyła się pierwsza część wyprawy Shackleton 2000 kierowanej przez Arveda Fuchsa. W pięcioosobowej załodze, płynącej, a właściwie przedzierającej się szalupą przez lodowate wody subantarktycznego Morza Wedella, jest polski żeglarz, Henryk Wolski. Pierwszy etap ekspedycji przebiegał w bardzo trudnych warunkach, przy silnych, sztormowych wiatrach, przeciwnych prądach i niskiej temperaturze. Bardzo trudne warunki bytowania, ograniczona ilość miejsca pod pokładem to dodatkowe uciążliwości tego niezwykłego przedsięwzięcia.
Jednak łódź wykazała się wielką dzielnością morską. Członkowie ekspedycji 29 stycznia dotarli szczęśliwie do Point Wild na Wyspie Słoniowej. To właśnie stąd, dokładnie 86 lat temu, Sir Ernest Shackleton wyruszył łodzią JAMES CAIRD w kierunku Południowej Georgii, by po 105 dniach ekstremalnie trudnej podróży uratować pozostawionych towarzyszy (historię Shackletona opisaliśmy w marcowym numerze "Rejsu"). Na trasę drugiego etapu wyprawy - 700-milowego rejsu do Południowej Georgii, celu ekspedycji, żeglarze z wyprawy na JAMES CAIRD II wyruszyli po 24 godzinach wypoczynku już 30 stycznia 2000. Teraz więc walczą jeszcze z oceanem.
Jerzy M. Kwinta
 
ŚLADAMI LONDONA, TEŻ ŻEGLARZA
Fiodor Koniuhow, rosyjski żeglarz i podróżnik, wystartował w tradycyjnym wyścigu psich zaprzęgów przez Alaskę - Iditarod 2000. Jest to tradycyjny rajd przez niemal całą Alaskę, w którym startuje czołówka amerykańska i kanadyjska tej, mało w Polsce popularnej, dyscypliny. Tegoroczny dystans to ponad 1800 kilometrów przez góry Alaski. Dotychczas w kilkunastoletniej historii współzawodnictwa wyścig zdołał ukończyć tylko jeden znany żeglarz - Steve Fosset.
MS
 
JUŻ NA WODZIE TEAM PHILIPS, CAŁY WE WŁÓKNIE WĘGLOWYM
Jacht Pete Gossa TEAM PHILIPS przygotowywany do udziału w regatach The Race został zwodowany 4 marca w brytyjskim Totnes. Jest to największy w historii inżynierii materiałowej obiekt wykonany z włókna węglowego. Na jachcie podczas regat popłynie sześcioosobowa załoga, która do obsłużenia będzie mieć dwa maszty z żaglami, kształtem zbliżonymi do żagli deski windsurfingowej.
Już w przyszłym miesiącu, po pierwszych próbach morskich eksperymentalnej jednostki, Pete Goss popłynie w wokółziemski rejs na tradycyjnej trasie Jules Verne Trophy; z francuskiego Brestu wokół trzech przylądków i z powrotem do Brestu.
MS
 
PUCHAR ADMIRAŁA BEZ SZAMPANA
Champagne Mumm, długoletni sponsor regat Admiral's Cup, ogłosił, że wycofuje się ze sponsorowania regat. Kontrakt rozpoczął się jeszcze w latach osiemdziesiątych i w tym czasie rozegrano kilkanaście edycji nieoficjalnych mistrzostw świata, za jakie uchodzą te regaty.
MS
 
NIEZGODA RUJNUJE
Regaty Adecco Maxi One Design - cykl imprez rozgrywanych na wodach Europy, nie będą miały kontynuacji w nadchodzącym sezonie. Przyczyną jest konflikt pomiędzy inicjatorem przedsięwzięcia, szwajcarskim żeglarzem Pierre Fehlmannem, a nabywcą praw do imprezy, także Szwajcarem Ernesto Bertarellim. Firma Adecco potwierdziła zainteresowanie sponsorowaniem imprezy także w tym sezonie, jednak nie doszło do ugody i regaty anulowano. Mimo prób załagodzenia sytuacji przez Maxi One Design, Pierre Fehlmann nie zgodził się ani na odszkodowanie, ani na lukratywną posadę we władzach firmy, a bez jego współpracy rozegranie regat nie jest możliwe.
MS
 
JACHTY YOUNG AMERICA SPODOBAŁY SIĘ WŁOCHOM
Prada, która oficjalnie ogłosiła zamiar startu w regatach America's Cup planowanych na rok 2002, nie ogranicza się tylko do deklaracji, ale przeszła do działania. Ogłoszono, że włoski syndykat zakupił oba jachty amerykańskiej ekipy Young America, która niefortunnie zakończyła ubiegłoroczne regaty pretendentów po złożeniu się jachtu w połowie kadłuba. Zakupiono nie tylko jednostki, ale także całe zaplecze techniczne. Ceny transakcji nie ujawniono.
 
ROSYJSKI FAZISI W POLSKICH RĘKACH
Słynny z udziału w regatach Whitbread Race 1989/90 rosyjski jacht FAZISI przeszedł w ręce żeglarzy polonijnych z Chicago. Nabył go polonijny syndykat planujący wykorzystywać znaną jednostkę w regatach na kontynencie amerykańskim. Nie wyklucza się także rejsu do Polski. Na razie nie wiadomo jeszcze, czy jacht pływać będzie pod nazwą FAZISI, czy też zostanie ona zmieniona. Wartości transakcji nie ujawniono
MS
 
JEANNEAU SUN ODYSSEY 37 NAGRODZONY

Francuski jacht Sun Odyssey 37 stoczni Jeanneau został uhonorowany nagrodą za najlepszy jacht turystyczny przyznawany przez "Cruising World Magazine". Wygrał z dziewięcioma nominowanymi do finału konkurentami, a kryteria wyboru najlepszej jednostki to projekt, jakość wykonania, osiągi pod żaglami i komfort wnętrza. Projektantem jednostki jest Jacques Fauroux.
MS

Dane techniczne jachtu:
długość całkowita 11,40 m
długość kadłuba 10,95 m
szerokość całkowita 3,70 m
zanurzenie 1,95 m
pow. żagli ok. 65 m2
masa 6,1 ton
liczba koi 5+2

 
PŁYWAJĄCY SŁUP OGŁOSZENIOWY
Amerykańska firma Sailing Billboards zakupiła nowozelandzki jacht NZL 14 startujący niegdyś w Pucharze AMERYKI. Jacht pływać będzie po wodach Zatoki San Francisco, ale jego przeznaczeniem jest kampania reklamowa. Właściciele uznali bowiem, że jacht świetnie będzie się nadawał jako nośnik reklam na pływającym billboardzie. Jacht będzie pojawiał się na wodzie dwukrotnie w ciągu tygodnia, a jego pierwszy rejs planowany jest na drugi kwartał tego roku. Koszt zakupu to pół miliona dolarów.
MS
 
SPRZĄTANIE OCEANU

5 marca zorganizowano kolejny już dzień sprzątania wód Australii i takoż jej lądu. Inicjatywa zrodziła się przypadkiem w 1987 roku, kiedy to australijski żeglarz Ian Kiernan, startujący w regatach BOC Challenge, powiedział w jednym z wywiadów, że na oceanie widział szokująco wiele śmieci i chciałby jakoś z tym walczyć. Po powrocie z regat wraz z gronem przyjaciół zorganizował w 1989 roku Dzień Sprzątania portu w Sydney. Akcja przyjęła się i wkrótce rozszerzyła na cały kraj. W Dniu Polskim na morskim EXPO'98 w Portugalii powitano oficjalną delegację przypomnieniem, jak setki lat temu prowadzono interesy między hanzeatyckimi miastami: Lizboną i Gdańskiem. Kilkaset statków rocznie cumowało w sercu Gdańska, przywożąc i wywożąc wino, korzenie, sól, śledzie, zboże, drewno, stal, bursztyn. W kamieniczkach nad Motławą mieli swoje magazyny Polacy, Kaszubi, Niemcy, Holendrzy, Szkoci, Włosi. W okolicznych tawernach spotykali się armatorzy, żeglarze i kupcy. Dobijano interesów, według gdańskich praw miejskich, wyłącznie po polsku i radośnie wydawano zarobione pieniądze. Z czasem Długie Pobrzeże zaczęto nawet nazywać "ziemią obiecaną".

Morze jest jedno, tak jak i handel. Gdańsk nie musiał więc aspirować do Europy - po prostu w niej był. Dzisiejszy Gdańsk dumny jest naturalnie ze swojej tradycji i stara się ją kontynuować. W centrum miasta znajduje się od trzech lat marina, w Górkach Zachodnich rozpoczęto inwestycje budowy kolejnej. Sławę dawnych "okrętników" podtrzymują dzisiejsi szkutnicy i prywatne stocznie jachtowe, w kilkudziesięciu organizacjach trójmiejskich działają miłośnicy małej i dużej wody. Dlatego właśnie tu organizowane są Gdańskie Targi Sportów Wodnych POLYACHT. U progu sezonu żeglarskiego spotkają się, już po raz piąty, producenci jachtów żaglowych i motorowych, ożaglowania, takielunku i osprzętu, ale również materiałów do produkcji i konserwacji jachtów oraz sprzętu ratowniczego. Dla miłośników sportów wodnych przygotowano dużą ofertę desek do windsurfingu, masztów, żagli i ubiorów, kajaki, łodzie wioślarskie i rowery wodne. Nie zapomniano również o hobbystach, a więc będą łodzie dla wędkarzy oraz sprzęt do nurkowania, akwalungi, kombinezony. Międzynarodowe Targi Gdańskie SA, organizator targów POLYACHT, oddały wystawcom najatrakcyjniejsze tereny. W głównej hali o powierzchni 7000 m2 można wyeksponować jachty o wysokości 14 m, z pełnym ożaglowaniem.
Ale prawdziwą atrakcją każdych targów są oczywiście nowości. Na POLYACHT 2000 zobaczymy ich wiele. Między innymi gdańska stocznia Galeon zaprezentuje małą otwartą łódź motorową Galia 440 zaprojektowaną na akweny śródlądowe i przybrzeżne oraz luksusową łódź rekreacyjno-sportową Galia 777. Również po raz pierwszy zostanie pokazany jacht PROUAR 33 w wersji standardowej i luksusowej oraz łódź na baterie słoneczne niemieckiej firmy Aqua Star. Kontakt z wodą i uprawianie sportów wodnych wymaga oczywiście umiejętności. Na targi przygotowano informacje o marinach i czarterach jachtów oraz szkołach i organizacji szkoleń. 31 marca, w pierwszym dniu targów, odbędzie się również sesja plenarna III Konferencji Bezpieczeństwa na Morzu organizowana przez Akademię Marynarki Wojennej w Gdyni poświęcona ratowaniu jachtów. W czasie konferencji będzie można obejrzeć ekspozycję najnowszego sprzętu ratowniczego Marynarki Wojennej, zwiedzić nasz najnowocześniejszy okręt ratowniczy LECH, a na terenach targowych ma wylądować śmigłowiec ratowniczy ANAKONDA. Na targach POLYACHT spotykamy się jeszcze przed sezonem żeglarskim. A co w tym czasie robią żeglarze? Oczywiście siedzą w tawernach i snują "morskie opowieści" o falach "jak domy" i przyszłych rejsach. Nie zabraknie takiej możliwości na targach.
Tawerna w starym żeglarskim stylu serwować będzie oryginalne potrawy i grog. W licznych konkursach można będzie sprawdzić swoje możliwości w piciu piwa i umiejętności żeglarskie. Nieporozumienia co do oceny morskich wyczynów załatwiać będzie można w męskiej walce na bomie, a jak sił wystarczy dzień zakończyć szantami i tańcami marynarskimi, powracając w biesiadzie do atmosfery dawnego portowego Gdańska. Po raz pierwszy przyznana zostanie nagroda targów POLYACHT - "Bursztynowa Kotwica", dla najlepszego produktu targowego. A jego jakość być może będzie okazja sprawdzić w czasie lata Gdańsk 2000. Już w czerwcu w czasie centralnych Dni Morza, w lipcu w europejskich regatach żaglowców i jachtów The Cutty Sark Tall Ships'Race, w sierpniu podczas zlotu Baltic Sail, organizowanym przez Gdańsk, Karlskronę, Helsingor i Rostock, Regatach Heweliusza i o puchar Prezydenta m. Gdańska, wyścigu łodzi motorowodnych na Zatoce Gdańskiej i "smoczych łodzi" na Motławie.

Zapraszamy więc do Gdańska, najpierw na POLYACHT 2000 - 31.03.-02.04.2000 - V Gdańskie Targi Sportów Wodnych. Gwarantujemy ciekawą ofertę i dobrą, żeglarską atmosferę.

 
Z "KOMÓRKĄ" WOKÓŁ GLOBU
Australijczyk Brian Caldwell jest inicjatorem nowych regat dookoła świata. Start wokółziemskiego wyścigu wyznaczony został w Perth w zachodniej Australii, następnie do pokonania będzie południowy Pacyfik, Przylądek Horn, dalej trasa na Bermudy, a stamtąd przez Atlantyk wokół Przylądka Dobrej Nadziei i Ocean Indyjski do Perth. Mają to być regaty non-stop, a istotną nowością jest konwencja one design, czyli wszyscy uczestnicy wystartują na identycznych jachtach. Wybrano Sparkman & Stephens 34, bardzo popularne jednostki w Stanach i w Australii. Dystans regat to 27 tysięcy mil. Regulamin zakazuje korzystania z pomocy z zewnątrz, także meteorologicznej, stosowania masztów wykonanych z włókien węglowych oraz wprowadza wymóg posiadania satelitarnego telefonu na pokładzie. Start zaplanowano na 28 września.
 
MARZENA W ARGENTYNIE...

Na starcie tegorocznych Mistrzostw Świata, które w dniach 10-20 luty odbywały się w Mar del Plata, stanęła cała światowa czołówka Mistrala, czyli blisko 150 zawodników i zawodniczek z 45 krajów. Wśród nich była również reprezentująca nasz kraj zawodniczka AZS-AWF Gdańsk, Marzena Okońska. Dla większości ekip były to równocześnie eliminacje wewnątrzkrajowe do igrzysk, a dla niektórych państw również ostatnia szansa wywalczenia prawa startu na Igrzyskach w Sydney. Zmienne wiatry, momentami dość wysoka fala i bardzo silny prąd nieustannie tasowały stawkę zawodników. Największe powody do rozpaczy miał jeden z faworytów, Portugalczyk Joao Rodrigues, który po 6 wyścigach wyraźnie prowadził, aby w niezrozumiały sposób ukończyć regaty na 10 miejscu. W tych trudnych warunkach stosunkowo najrówniej pływał mistrz olimpijski z Atlanty, Nikolas Kaklamanakis z Grecji. Wyprzedził on Nowozelandczyka Aarona McIntosha o zaledwie jeden punkt. Brązowy medal mistrzostw zdobył reprezentant gospodarzy, Carlos Espinola, któremu również o jeden punkt udało się wyprzedzić Amith Inbara z Izraela.

Bez większych sensacji przebiegała natomiast rywalizacja pań. Po drugim dniu było już pewne, że o złoto walczyć będzie Włoszka z zawodniczką Hongkongu, a o brąz dwie Francuzki. Najlepszą zawodniczką świata okazała się Alessandra Sensini. Srebrny medal wywalczyła Shan Lai Lee, która szanse na złoto straciła dopiero w ostatnim wyścigu. Brązowy medal zdobyła Francuzka Faustyna Merret. Marzena Okońska, po bardzo dobrym początku, gdy na metę przypływała dwa razy piąta i raz czwarta, w końcówce nie dała rady Australijce Jessice Crisp i ukończyła regaty na szóstej pozycji. Ale i tak jest to życiowe osiągnięcie naszej reprezentantki, która od lat zaliczana jest do ścisłej światowej czołówki w klasie Mistral. Po mistrzostwach poprosiłem ją o krótki wywiad specjalnie dla magazynu "Rejs".

- Czy jesteś zadowolona ze swojego występu?
- Jestem bardzo zadowolona ze swojego wyniku, tym bardziej że mogło być znacznie gorzej. Podczas treningów przed mistrzostwami wyraźnie było widać, że główne rywalki do medalu są znacznie lepiej ode mnie opływane. Do tego wszystkiego doszło to przeziębienie. Po czterech wyścigach byłam piąta z niewielką stratą do prowadzących i sądziłam wówczas, że są jeszcze szanse na medal. Niestety, w miarę upływu czasu pływało mi się coraz ciężej, a rywalki walczyły naprawdę fantastycznie. Wystarczy zresztą spojrzeć na nazwiska, te dziewczyny nie są z przedszkola. Szóste miejsce to i tak moje najlepsze w karierze.


- Jak uważasz, czego zabrakło ci do zdobycia medalu?

- Zdecydowanie opływania i zdrowia. Wprawdzie do Argentyny przyjechałam nieco wcześniej, aby wziąć udział w Mistrzostwach Ameryki Południowej, ale po przegranych eliminacjach w Nowej Kaledonii przez dwa miesiące nie robiłam nic. A niemalże wszystkie moje główne rywalki startowały na antypodach i przyjechały tu będąc w środku swoich eliminacji. Po pierwszych udanych startach, w samym środku imprezy zupełnie opadłam z sił. We wszystkich wyścigach po halsówce wchodziłam na górną boję druga lub trzecia, ale na fordewindzie zupełnie nie miałam sił pompować i kończyłam wyścigi w drugiej dziesiątce. Tak więc ogólnie mówiąc, zabrakło mi kondycji.


- Kogo widziałabyś w Sydney na najwyższym podium?
- Najchętniej naszych reprezentantów, jednak nie będzie z tym tak łatwo. Myślę, że z kobiet największe szanse mają Barbara Kendall i Jessica Crisp, a spośród mężczyzn Amith Inbar, o ile wygra swoje eliminacje, oraz Lars Kleppich i Aaron McIntosh.

Rafał Czepułkowski


REJS
Magazyn Żeglarzy i Motorowodniaków
Kwiecień, 2000