strona główna archiwum

 

DAR POMORZA

Mira Urbaniak

Fot J. Uklejewski/ADM/PAP
„Polska bez własnego wybrzeża morskiego i bez własnej floty nie będzie nigdy ani zjednoczona, ani niepodległa, ani samodzielna gospodarczo i politycznie, ani szanowana w wielkiej rodzinie państw i narodów, ani zdolna do zabezpieczenia warunków bytu, pracy, postępu i dobrobytu swym obywatelom”. Eugeniusz Kwiatkowski – mowa na DARZE POMORZA 13.VII 1930 r.

Koła sterowe DARU POMORZA [Fot Krzysztof Kozerski]„Nu chaaleraa! To złoto nie statek! Kupuj pan szybko, to jest bardzo dobry interes”. W tak niekonwencjonalny sposób przekonywał przedstawiciela Pomorskiego Komitetu Floty Narodowej – Konstanty Maciejewicz, komendant LWOWA, wysłużonego statku tczewskiej szkoły morskiej, do zakupu jego następcy. Miejscem transakcji był basen portowy francuskiego Saint Nazaire, a przedmiotem – stary niemiecki trzymasztowiec, od jedenastu lat bezczynnie tam cumujący, a więc statek z przeszłością. Ale mimo pokrywającego go brudu, stan żaglowca nie był najgorszy, a przeszłość interesująca.

Duma Cesarstwa
28 września 1909 r. W hamburskim hotelu „Atlantik” spotkała się elita Cesarstwa, a bankiet wydawano z okazji wodowania fregaty zbudowanej w stoczni Blohm & Voss dla Niemieckiego Związku Statków Szkolnych. Żaglowiec otrzymał imię synowej cesarza Wilhelma II PRINZESS EITEL FRIEDRICH. Był piękny, nowoczesny i bezpieczny. Sam cesarz podarował statkowi spalinowy generator prądotwórczy, berlińskie zakłady Siemensa elektryczne latarnie pozycyjne, oświetlenie kabiny nawigacyjnej i pomieszczeń mieszkalnych. Grodzie wodoszczelne wykonano z zapasem stosowanym w dużych statkach pasażerskich, a kadłub przystosowano nawet do pływania w lodach.
Do wybuchu I wojny światowej PRINZESS EITEL FRIEDRICH pływała jako statek szkolny, bijąc rekordy przejścia przez Atlantyk. W czasie trwania działań wojennych stojąc na kotwicy redy portu w Kilonii, żaglowiec był miejscem szkolenia kadetów, także dla marynarki wojennej. Po ich zakończeniu – w ramach odszkodowań wojennych przekazany został Francji, gdzie co prawda nadano mu imię COLBERT, ale postawiono na „sznurku” w Saint Nazaire. Tam właśnie znaleźli go Polacy, kupili za niewygórowaną cenę i pod nowym imieniem POMORZE zdecydowali przeprowadzić do duńskiej stoczni Nakskov na generalny remont.

Piękna Polka w polskim piekle
Tymczasem w kraju wrzało. Zakup żaglowca uznano za szczyt niekompetencji, a artykuły prasowe roztaczały wizję zaprzepaszczenia społecznych pieniędzy – część zapłaty stanowiły składki mieszkańców województwa pomorskiego i Bydgoszczy. Toczono także dyskusje na temat zmiany imienia, a informacje o dramatycznym zimowym holowaniu statku bez żagli i rej przez Zatokę Biskajską i La Manche, omal nie zakończonym rozbiciem na skałach, pogorszyły jeszcze atmosferę wokół żaglowca, który miał rozpocząć swą służbę od uświetnienia dziesiątej rocznicy symbolicznych zaślubin Polski z morzem oraz inauguracjBiała Fregata podczas konserwacji w gdyńskiej stoczni Nauta w maju 1985 r. [Fot J. Uklejewski/ADM/PAP]i działalności Szkoły Morskiej w nowej siedzibie w Gdyni.
W klimacie nieufności i niechęci przypłynęła do Gdyni piękna, biała fregata z nowym imieniem DAR POMORZA, ale kiedy w słoneczną niedzielę 13 lipca 1930 roku w basenie Prezydenta przejmowała morską wachtę od starego LWOWA, zawładnęła sercami i umysłami ponad 100 tysięcy uczestniczących w uroczystości mieszkańców całej Polski. Galową banderę, haftowaną srebrem, złotem i szlachetnymi kamieniami – dar kobiet pomorskich – w imieniu Prezydenta Piłsudskiego podnosił minister przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski wraz z komendantem DARU POMORZA Konstantym Maciejewiczem, w obecności matki chrzestnej Marii Janta-Połczyńskiej.
„Piękna Polka, Księżniczka Oceanów, Morski Łabędź, Białoskrzydła, Biała Fregata” takimi imionami obdarzano w następnych latach DAR POMORZA. Nie zawiódł zaufania biało-czerwonej bandery, która pozwoliła mu, staremu żaglowcowi, narodzić się na nowo. W latach 1934 – 35 jako pierwszy polski statek okrążył świat, a w 1937 Przylądek Horn i utrzymał tytuł naszego jedynego kaphornera przez prawie 40 lat. W swój najdłuższy – wojenny rejs wypłynął w 1939 roku i chociaż zacumował w niedalekim Sztokholmie, do Gdyni wrócił dopiero w listopadzie 1945 roku. Rozpoczął wtedy długoletnią służbę, ucząc morskiego rzemiosła przyszłych oficerów polskiej floty handlowej w rejsach szkoleniowych przez Morze Północne, La Manche, Biskaje, po Morze Śródziemne.

 

Żeglująca uczelnia i pływający ambasador
W ciągu ponad półwiecza szlify morskie na pokładzie DARU POMORZA zdobyło 13 911 słuchaczy szkół morskich Gdyni i Szczecina. W 105 podróżach pokonał 509 804 mile morskie, zawijając do 126 portów, do niektórych wielokrotnie, na wszystkich kontynentach – oprócz Antarktydy.
Oprócz szkoleniowych miał DAR POMORZA także sukcesy sportowe. Uczestniczył w międzynarodowych regatach Operacja Żagiel 1972, organizowanych przez brytyjskie stowarzyszenie Sail Training Association. Debiutant – po dramatycznej walce – wrócił jako zwycięzca. Od tej chwili stale brał udział w imprezach Cutty Sark Tall Ships Races, zawsze budząc podziw urodą i stanem technicznym, prezencją jego załogi, a przede wszystkim stylem i jakością żeglarskiego rzemiosła. Ponownie wygrywając regaty w 1980 roku otrzymał – „Za międzynarodowe porozumienie” prestiżową nagrodę – „Cutty Sark Trophy” – srebrną replikę legendarnego klipra Cutty Sark.
W swoich zagranicznych rejsach, oprócz szkoleniowej, pełnił DAR POMORZA także rolę „pływającego Ambasadora”, podejmując na swoim pokładzie i w salonie kapitańskim koronowane głowy oraz dostojników państwowych i w naturalny sposób godząc pokolenia Polonii na całym świecie.

Dzwon zwycięstwa za zajęcie I miejsca w regatach Cutty Sark'72 na trasie Cowes-Skagen [Fot Krzysztof Kozerski]Przekazanie wachty
Była deszczowa niedziela 4 lipca 1982 roku. Za rufą DARU POMORZA, dziobem zwróconego ku lądowi, stanął nowy żaglowiec – DAR MŁODZIEŻY, dziobem zwrócony ku morzu. I tak jak pięćdziesiąt dwa lata wcześniej DAR POMORZA, teraz on przejął morską wachtę. Po paru dniach nowy statek ze studentami szkoły morskiej wypłynął w swój pierwszy rejs, zaś Biała Fregata przekazana Centralnemu Muzeum Morskiemu w Gdańsku rozpoczęła nową służbę – statku-muzeum. Już od siedemnastu lat trwa dzielnie w tej roli witając na pokładzie nowe pokolenia zafascynowane morzem, ale jest także reprezentacyjnym salonem Gdyni i miejscem ważnych uroczystości. To właśnie tu swoje 75-lecie świętował niedawno Polski Związek Żeglarski i „wodowano”, czyli promowano książkę o „Komendancie białej fregaty” – Kazimierzu Jurkiewiczu, zaś 28 września odbędzie się uroczysta sesja poświęcona dziewięćdziesiątej rocznicy wodowania DARU POMORZA. Jednego tylko żaglowiec nie może się doczekać, a o co przez wiele lat zabiega Towarzystwo Przyjaciół DARU POMORZA – honorowego miejsca w suchym doku umieszczonym od strony morza na końcu Skweru Kościuszki.

 

DAR POMORZA w Portsmouth w sierpniu 1974. W tle radziecki KRUZENSZTERN [Fot ADM/PAP]

Komendanci DARU POMORZA
– kpt. ż.w. Konstanty Maciejewicz „Macaj”, Kapitan Kapitanów 1930-1938
– kpt.ż.w. Konstanty Kowalski, „Kot” 1938 – 1939
– Alojzy Kwiatkowski – „Diadia”, radiooficer, p.o. Komendanta 1939-1945
– kpt.ż.w. Stefan Gorazdowski – 1946-1952
– kpt.ż.w. Kazimierz Jurkiewicz – 1953-1977
– kpt.ż.w. Tadeusz Olechnowicz – ostatni Komendant „Daru Pomorza” 1977-1982; pierwszy Komendant „Daru Młodzieży”

 

DAR POMORZA
ex-PRINZESS EITEL FRIEDRICH, ex-CLBERT, ex-POMORZE
rok budowy 1909 - stocznia Blohm & Voss w Hamburgu
długość z bukszprytem - 91,0 m
szerokość - 12,6 m
zanurzenie - 5,7 m
wysokość głównego masztu - 41,4 m
ogólna powierzchnia żagli - 2100 m2
prędkość przeciętna pod żaglami - 5 węzłów
prędkość maksymalna - 17 węzłów
silnik pomocniczy - MAN 430 KM
prędkość pod silnikiem - 7 węzłów
załoga stała - 39 osób ( w tym 12 oficerów)
załoga szkolna - 150 osób

 

Poprzednia

Następna

1999 Wszystkie prawa zastrzeżone