strona główna archiwum
 
W MINI TRANSAT PIERWSZY NA MECIE BEZ MASZTU

6 listopada zakończyły się transatlantyckie regaty Mini Transat rozgrywane na jachtach o długości 21 stóp, czyli 6,4 metra i zdolnych przepłynąć w ciągu doby ponad 250 Mm. Regaty rozgrywane są od 1977 roku i większość sław światowego żeglarstwa zaczynała poważną karierę od udziału w tym wyścigu (m.in. Loick Peyron, Yvan i Laurent Bourgnon, Isabelle Autissier, Yves Parlier). W trakcie dwóch etapów uczestnicy pokonują samotnie dystans ponad 4000 Mm. Postój jest tylko jeden, mniej więcej w połowie trasy. W pierwszych latach rozgrywania regat Mini Transat trasa była jednoetapowa (z wysp Kanaryjskich z Teneryfy – do Indii Zachodnich – Antiguy). Od 1979 wyścig składa się z dwóch biegów, z czego pierwszy zaczyna się we Francji lub Anglii i prowadzi na Teneryfę, a stamtąd na Martynikę lub do Gwadelupy. Klasyfikacja prowadzona jest oddzielnie dla prototypów i dla łódek produkowanych seryjnie. Mini Transat stanowi doskonały poligon doświadczalny dla konstruktorów testujących swe nowe rozwiązania na małych łódkach. Tak było z salingami pokładowymi, balastem wodnym czy uchylnym kilem zastosowanym po raz pierwszy już w 1991 roku.
Tegoroczna, 12 edycja w pierwszym etapie (26 września – 18 października, 1370 Mm) wiodła trasą z Concearneau przez Zatokę Gaskońską i przylądek Finisterre na Kanary (Puerto Calero, Lanzerote), a następnie (19 października – 6 listopada, 2700 Mm) z Puerto Calero do Basse Terre na Gwadelupie. Tegoroczna trasa Mini przebiegała z dala od rozgrywanych w tym samym czasie Transat Jacques Vabre, gdzie siał zniszczenie wiatr o prędkości przekraczającej 55 węzłów. Ale Sebastian Magnen, zwycięzca z 1997 roku, mógł pozwolić sobie na sen przy prędkości ponad 11 węzłów i samotnej żegludze na jachcie ożaglowanym jakby miał nie 21, ale 35 stóp. Rewelacją drugiego etapu okazał się Erwan Tabarly (kuzyn wielkiego Erica), który pokonał trasę w 15 dni 6 godzin i 52 minuty płynąc ze średnią prędkością 7,52 węzła. „Nie myślałem, że przypłynę pierwszy – to po prostu nieprawdopodobne! Nie miałem żadnych usterek, nic się nie zepsuło ani nie złamało; nie mogłem tylko korzystać z generatora i GPS przez ostatnią część wyścigu. Dzisiaj jeszcze spinaker wpadł mi do wody i musiałem po niego nurkować!”. Ten młody, 25-letni skipper, po raz pierwszy popłynął w dłuższy samotny rejs (jego poprzednie doświadczenia to zaledwie 3 dni samotności nas morzu). W klasyfikacji generalnej zwyciężył po raz drugi z kolei wymieniony już Sebastian Magnen, który przekroczył linię mety na awaryjnym takielunku po zniszczeniu masztu, podobnie jak Pierre-Yves Moreau.
MJ

Wyniki:
1. Sebastian Magnen, 24 dni 15 godzin 11 minut
2. Pierre-Yves Moreau, 25 dni 1 godzina 22 minuty
3. Chris Sayer, 25 dni 15 godzin 6 minut
4. Erwan Tabarly, 25 dni 21 godzin 39 minut

 
BUDAPEST NA SPRZEDAŻ
Węgierski żeglarz Nandor Fa, dwukrotny uczestnik regat Vendée Globe Challenge, zdecydował się sprzedać swój -jacht BUDAPEST, na którym niefortunnie wystartował w ostatniej edycji tych regat. Jest to jednostka – zaprojektowana i zbudowana przez Nandora – pechowa od samego początku. Podczas wodowania we Francji spadła z dźwigu, następnie po starcie zawracała aż dwukrotnie do portu po kolizji ze statkiem i awarii generatorów. Wskutek tego nie została dopuszczona do startu przez organizatorów regat. Później jacht stał długo we Francji, nie wystartował już w żadnych poważniejszych regatach, a obecnie przed kolejną edycją Vendée Globe, planowaną na przyszły rok, BUDAPEST został wystawiony na sprzedaż w Monako.
MS
 
GEODISA TEŻ MOŻNA KUPIĆ

Najsłynniejszy jacht regatowy ostatniej dekady, francuski GEODIS, został wystawiony na sprzedaż. Jacht, zaprojektowany przez spółkę konstruktorską Finot/ Conq, zbudowany został w 1993 roku na regaty BOC Challenge dla Francuza Christophe Auguina. Jacht nazywał się wówczas SCETA CALBERSON, a Auguin wygrał wówczas regaty stosunkowo gładko wyprzedzając drugiego na mecie żeglarza o tydzień. Wystartował następnie w wokółziemskich regatach non-stop Vendée Globe Challenge na zmodyfikowanym jachcie nazwanym wówczas GEODIS i ponownie wygrał bijąc przy okazji rekord trasy w czasie 105 dni. Do GEODISA należał także rekord w żegludze jednoosobowej – 350,9 Mm w ciągu doby oraz w żegludze załogowej – 447,5 Mm w drodze powrotnej ze Stanów do Europy. Ponadto jacht ustanowił wówczas rekord trasy północnoatlantyckiej z wynikiem 9 dni, 22 godziny, 59 minut i 30 sekund, ale nie został on uznany z powodu braku wiarygodnych świadków. Po ostatnich regatach Vendée Globe Auguin deklaruje rozbrat z samotniczym żeglarstwem, ale nie z żeglarstwem w ogóle. Obecnie przygotowuje się do regat Volvo Ocean Race, a stary jacht nie jest już mu potrzebny. Ceny sprzedaży nie podano. Nieoficjalnie wiadomo, że armator otrzymał dwie oferty od żeglarzy francuskich przygotowujących się do kolejnej edycji Vendée Globe, ale ich nazwisk nie ujawniono.
MS

 
VOVLO OCEAN RACE BOGATSZY O AUSTRALIJCZYKÓW

Po raz pierwszy zespół australijski przygotowuje się do regat Volvo Ocean Race. Dotychczas w tych najstarszych regatach (rozgrywanych poprzednio pod nazwą Whitbread Round the World Race) startowało wielu żeglarzy z Australii, ale zawsze na jachtach innych bander. Obecnym projektem kieruje Jim Close, żaglomistrz, dwukrotny uczestnik wokółziemskiego wyścigu, a wspierają go Nick Moloney i Andrew Cape, nawigator z TOKIO i TOSHIBY Chrisa Dicksona. Syndykat zapowiedział budowę dwóch jachtów zaprojektowanych przez Bruce'a Farra.
MS

 
LADY B. ZA WIELKĄ WODĄ
Łebskie Biuro Informacyjne Rejsu LADY B. poinformowało, że 1 listopada o godzinie 2030 otrzymało wiadomość od Krzysztofa Baranowskiego, która brzmi: „Melduję się z drugiej strony oceanu – Krzysztof Baranowski – LADY B. Wszystko przebiega zgodnie z planem. Pogoda nie zrobiła żadnych niespodzianek. Po drodze było trochę silnego wiatru z deszczem. Na pokładzie wszystko w porządku. Listy w butelce wrzuciłem do oceanu. Jestem na Martynice w porcie Marin, największej marinie na wyspie. Wpłynąłem po południu w weekend. Stąd wyruszam dalej do Panamy. Po drodze być może wpłynę do portu Curaçao albo Rubie. Zobaczę, jakie uda mi się zdobyć mapy i jaka będzie pogoda. Wyruszam w dalszą drogę trzeciego listopada. Pozdrawiam wszystkich i do usłyszenia – Krzysztof Baranowski – LADY B. – Martynika”.
KK
 
NAJMŁODSZY SAMOTNIK

31 października w Melbourne zakończył swój rejs osiemnastoletni Jesse Martin. Stał się w ten sposób najmłodszym żeglarzem, który opłynął samotnie świat non stop. Jesse opuścił Melbourne przed niespełna rokiem - 6 grudnia 1998.
KK

 
KOLEJNE REGATY DO HOBART
1 listopada minął termin zgłoszeń do grudniowych regat Telstra Sydney to Hobart. Pomimo tego, że ubiegłoroczne regaty zakończyły się tragicznie (śmierć na oceanie poniosło 6 żeglarzy, a z regat wycofało się blisko siedemdziesiąt jachtów), to do 29 października do organizatorów napłynęły 94 zgłoszenia do regat, które wystartują tradycyjnie 26 grudnia. Dla porównania: w poprzedniej edycji regat wystartowało 115 jachtów. 30 listopada startuje wyścig klasyfikacyjny dla jachtów z Victorii i Tasmanii. 34 załogi wyruszyły na 180-milową trasę z Queenscliff, przez Cieśninę Bassa do Stanley na północno-zachodnim wybrzeżu Tasmanii. Spośród startujących w regatach klasyfikacyjnych jachtów, 25 weźmie udział w tegorocznym wyścigu Telstra Sydney to Hobart. KK
 
TRANSAT QUEBEC - SAINT MALO

20 sierpnia 2000 roku z kanadyjskiego Quebec wystartuje piąta edycja regat Transat. Na stercie tego wyjątkowego wyścigu stają co cztery lata najlepsi żeglarze, na jachtach należących do Formuły 1 „maszyn regatowych”. W regatach Transat biorą udział jachty wielokadłubowe, których długość mieści się w granicach 50 – 60 stóp (15,24 – 18,28 m.) oraz jednokadłubowce od 50 do 85 stóp (15,24 – 26 m.). Od pierwszej edycji regat Transat zawodnicy mają do pokonania dystans 2900 mil, w tym prawie 400-milowy odcinek rzeki Saint Lawrence. Dzięki temu regaty są bardzo atrakcyjne dla publiczności. Na dopłynięcie do Saint Malo zawodnicy potrzebować będą około 8 dni. Zakończeniu regat towarzyszyć będzie wielki festyn w porcie Saint Malo. Faworytem jest Loick Peyron, dla którego regaty Transat to jeden z największych wyścigów oceanicznych. Francuski żeglarz startował we wszystkich rozegranych dotychczas regatach Transat, począwszy od ich pierwszej edycji w 1984 roku. Wygrał ich poprzednią edycję w roku 1996, bijąc przy okazji rekord trasy.
KK

 
ALMATUR GIŻYCKO MA 45 LAT
Kiedy zaczęła się ta historia, dokładnie nie wiadomo. Najstarszym studentom mylą się daty – podają rok 1954, 55 lub 56. W każdym razie przekazany studentom teren był zabudowany jedynie płytami betonowymi służącymi wcześniej celom wojskowym i na nich zaczęto stawiać murowane pawilony. Pierwsze obozy odbywały się pod namiotami. Przede wszystkim organizowane były kursy szkoleniowe na stopnie żeglarza i sternika jachtowego. Było to od 4 do 6 turnusów, na których szkoliło się corocznie około 400 osób. Bardzo popularne były również 14-dniowe żeglarskie obozy wędrowne po Wielkich Jeziorach Mazurskich na Omegach i Alfach, a później na Ramblerach. Odbywały się obozy szkół artystycznych (Akademia Sztuk Pięknych, Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna, Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna), podczas których studenci i ich opiekunowie organizowali różnorodne występy, plenery artystyczne, happeningi. Podczas któregoś z tych happeningów jedna ze studentek namalowała na hangarze w porcie wielkie czarne oczy. Do dziś trwają spory, czy były to jej oczy, czy oczy Che Guevary, jak potem twierdziła. Przez ośrodek przewinęło się wiele znanych dzisiaj postaci ze świata kultury, polityki, biznesu... Do dzisiaj jest w ośrodku jacht REKIN (ex-CRISTINE) znany z filmu „Nóż w wodzie”. To tu bosmanem był Wojciech Pszoniak, tu zdobył patent Jerzy Buzek i tu topił się Józef Oleksy, którego uratowała jego późniejsza żona. Z różnych form aktywności ośrodka skorzystało wiele tysięcy osób, w tym około 4 tysiący żeglarzy. Dzień dzisiejszy ośrodka to różnorodne obozy żeglarskie i windsurfingowe dla dzieci. Współorganizatorem imprez odbywających się w „Almaturze” jest stowarzyszenie „Mazurska Szkoła Żeglarstwa”. Od kilku lat coraz więcej osób wraca do starej „bazy” do wspomnień i przeżyć z dawnych lat. Spotykają się w przedostatni weekend października – w programie zabawa i regaty. „Almatur Giżycko” to miejsce szczególne. Do zobaczenia.
Marek Winiarczyk
 
RENESANS OMEGI

W dniach 6-7 listopada w Lesznie odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo Wyborcze Polskiego Związku Klasy Omega. Dyskusja toczyła się na temat przyszłości klasy, jej promocji w mediach i świecie żeglarskim oraz koniecznych zmian w przepisach klasowych, które pomogłyby w zdobyciu sponsorów (np. wprowadzenie spinakera). Nowe przepisy mają być ostatecznie zredagowane i opublikowane do końca roku.
Kolejny sezon żeglarski OMEGI wyraźnie udowodnił, że nasza klasa narodowa przeżywa renesans, staje się coraz bardziej popularna i ściąga żeglarzy-sportowców z wszystkich zakątków kraju. W Mistrzostwach Polski w Żywcu startowało 55 jachtów, a w ogóle w rankingu Pucharu Polski OMEGA sklasyfikowano 109 załóg z 46 klubów. W sezonie 99 rozegrano wszystkie 8 z zaplanowanych imprez Pucharu Polski klasy OMEGA. Największą popularnością cieszyły się regaty w Żywcu – 55 ekip, a następnie Zbąszynek – 37, Gorzów Wielkopolski – 36, Szczecinek – 32, Zalew Zegrzyński – 28, Poznań – 26, Poraj – 23, Ustka – 17 ekip.
Wyniki wskazują, że w tym sezonie było 2 zawodników wybitnych – mistrz Mateusz Franciszkowski z Torunia zdobywca 9233 pkt. oraz wicemistrz Artur Bieguński ze Szczecinka, który zdobył 9016,5 pkt. Trzeci zawodnik Mariusz Wandasiewicz z Warszawy zdobył 6536 pkt., ale był to najbardziej udany debiut!
Również rewelacją sezonu był drugi debiutant junior Krzysztof Kowaluk z Gliwic, który zdobył 4624 pkt. i zajął 7 miejsce w klasyfikacji ogólnej, a 1 miejsce w klasyfikacji juniorów. Prezes klasy OMEGA Jerzy Rosicki z Gliwic jak przystało na szefa, startował we wszystkich 8 imprezach. 8 startów zaliczyli również Mariusz Wandasiewicz z Warszawy i Jacek Cieślak z Częstochowy. 7 razy startowali: Artur Bieguński ze Szczecinka oraz juniorka Aneta Gajewska z Warszawy. 9 zawodników zaliczyło start w 6 imprezach, to znaczy wykorzystało maksymalną liczbę punktowanych startów. Przypominam, że z 8 rozegranych imprez zaliczały się do rankingu Pucharu Polski w klasie OMEGA punkty z 6 najlepszych osiągniętych wyników. Drużynowo niezwykły sukces osiągnęła ekipa Toyoty Ligi Morskiej Gliwice, i to zarówno w klasyfikacji ogólnej jak i w klasyfikacji juniorów. Dla tego klubu punktowało 6 zawodników – 3 seniorów i 3 juniorów. Wyraźnie widać, że procentuje prawidłowe szkolenie prowadzone w sportowej klasie żeglarskiej Zespołu Szkół Kolejowych w Gliwicach.
W sumie startowali zawodnicy z 46 klubów z całej Polski. Najliczniejszą reprezentację wystawił YKP Warszawa, bo aż 11 zawodników, w tym 6 juniorów. Pojawili się również prywatni właściciele Omeg. Każdej imprezie pucharowej towarzyszyły starty licznej grupy „zwykłych turystów”, żeglarzy z klubów miejscowych. Bardzo cieszy olbrzymie zainteresowanie wśród uczniów szkół, harcerzy, potwierdziły swój rozwój kluby UKS. W sumie sklasyfikowanych zostało aż 29 juniorów! Rozszerza się też baza regat o wiele nowych ośrodków, mających poparcie prezydentów, burmistrzów miast i władz samorządowych.
Tegoroczny sezon zakończyły V Zimowe Regaty Barbórkowe Konin '99, w dniach 19-21 listopada w Kleczewie nad Jeziorem Pątnowskim. Była to ostatnia okazja do spotkania przyjaciół spod znaku Omegi w tym roku.
AG

 
NOWY JACHT DLA PODCHORĄŻYCH

Zakończeniu czterdziestego pierwszego sezonu żeglarskiego w Jachtklubie Marynarki Wojennej „Kotwica” towarzyszyła uroczystość chrztu jachtu regatowego. Z inicjatywy Komendanta Akademii Marynarki Wojennej – kontradmirała Antoniego Komorowskiego, przystąpiono w zeszłym roku do budowy jachtu dla akademickiego klubu podchorążych „Iskra”. Firma „Gemini” zbudowała kadłub, a wyposażenie – maszt, osprzęt wykonano we własnym zakresie. Matka chrzestna jachtu – Barbara Kołodziejczyk, nadała mu imię ASTROLABIUM.
MU

 
BRACTWO ŻEGLARSKIE ZIEMI ŁÓDZKIEJ

29 października przy udziale 17 członków-założycieli odbyło się pierwsze zebranie Bractwa Żeglarskiego Ziemi Łódzkiej – stowarzyszenia, którego celem jest prowadzenie działalności na rzecz rozwoju i aktywizacji ruchu żeglarskiego w regionie łódzkim. Bractwo przewiduje: propagowanie kultury morskiej i żeglarskiej, kontynuację tradycji jachtingu polskiego, organizację imprez kulturalnych, dydaktycznych i sportowych, w tym rejsów żeglarskich Ziemi Łódzkiej w oparciu o własną bazę sprzętową, wybudowaną lub eksploatowaną. Świeżo wybrany zarząd ma zamiar ożywić sytuację w regionie łódzkim, gdzie większość klubów przeżywa nadal głęboki kryzys, a malkontenci twierdzą, że żeglarstwo się już skończyło, a jachting się jeszcze nie zaczął.
JR

 

Poprzednia

Następna

1999 Wszystkie prawa zastrzeżone