Kierunek Bornholm

Krzysztof Kozerski

BALTIC STAR
BALTIC STAR

Wybierając się wiosną na Bałtyk, spodziewałem się „najgorszego”. Gdy pływałem po tym akwenie pod koniec października, obiecywałem sobie, że nigdy więcej... Teraz miałem powtórzyć swój błąd. Z Kołobrzegu wyszliśmy drugiego kwietnia późnym wieczorem. Naszym celem było opłynięcie Bornholmu.

Pierwszy dzień rejsu przywitał nas wspaniałą pogodą. Wiała północno-zachodnia dwójka, a przy tym słońce grzało dość mocno. Wymarzone warunki, jak na początek kwietnia. Pierwszym portem jaki odwiedziliśmy było Nexo. To niewielkie miasteczko w południowo-wschodniej części wyspy jest jednocześnie największym portem rybackim na wyspie. Dla jednostek gościnnych przygotowano 40 miejsc do cumowania. Do portu wchodzić można zarówno za dnia, jak i w nocy, zwracając jednakże uwagę na wiatr, prąd i widoczność. Nexo jest jednym z większych miasteczek na Bornholmie. W muzeum usytuowanym tuż przy porcie można obejrzeć wystawę poświęconą historii żeglugi i rybołówstwa, a także zdjęcia przedstawiające skutki radzieckich bombardowań miasta w 1945 roku. Polecam odwiedzenie leżącej tuż obok muzeum Havenknejpe, czyli portowej tawerny urządzonej w piwniczce. Popijając zielonego Tuborga, spotkacie tam „zaprawionych... w bojach” duńskich rybaków. W Nexo część swojego dzieciństwa spędził duński pisarz Martin Andersen Nexo. Dom, w którym mieszkał został przekształcony w muzeum.

Miasteczko posiada bardzo dobre połączenia autobusowe z innymi miejscowościami na wyspie. Około 3 kilometrów na południe od Nexo rozpoczynają się kilometry plaż. Na północ od miasta brzeg morza to malownicze formy skalne. W porcie zatankujemy wodę, ropę i benzynę, naładujemy akumulatory, dokupimy osprzęt do jachtu, naładujemy butle gazowe, jest tam też żaglomistrz. Można też wyslipować jacht. Port oferuje także WC, prysznic, pralki, świetlicę. W miasteczku można wypożyczyć rower lub samochód.

Odległości pomiędzy portami Bornholmu są tak niewielkie, że w ciągu jednego dnia można spokojnie zawinąć do dwóch, trzech miasteczek i mieć jeszcze czas na pospacerowanie po nich. Spędziwszy zatem noc w Nexo, popłynęliśmy do Svaneke, oddalonego zaledwie o kilka mil. Jest to niewielkie miasteczko, na którego obejście wystarczyły nam dwie godziny. Warto zobaczyć usytuowane tuż przy porcie pozostałości dawnego fortu. Obok fortu znajduje się tradycyjna wędzarnia, która oferuje specjalność wyspy – wędzoną makrelę i śledzia. Pycha. Dobrze zachowane, malownicze stare miasto z kolorowymi domami i wąskimi, krętymi uliczkami, nadają miasteczku niezwykłą atmosferę.

Co ciekawe, Svaneke jest najbardziej słonecznym miejscem na Bornholmie. Występują tam rośliny niespotykane w innych rejonach wyspy. Svaneke posiada bardzo dobre połączenia autobusowe z resztą wyspy. Port rybacki dysponuje trzydziestoma miejscami cumowniczymi. Port zewnętrzny jest bardzo niespokojny przy silnych wiatrach od strony morza. Port w Svaneke oferuje slip, sklep ze sprzętem żeglarskim, usługi żaglomistrzowskie. Można tu zatankować ropę, nabić butle gazem, zatankować wodę, naładować akumulatory. W porcie jest świetlica, WC, prysznice, pralka. Można także wypożyczyć rowery lub samochód.

Następnym portem, który chcieliśmy odwiedzić było Gudhjem. Najważniejszym powodem ku temu były... słynne na całą wyspę lody. W miasteczku są dwie przystanie. Norresand jest mniejszym portem, a na południe od niego znajduje się główny port – Gudhjem Harbour. Wchodzić doń można zarówno w dzień jak i w nocy, biorąc jednakże poprawkę na wiatr i prąd. Wejście do portu to wąski przesmyk pomiędzy bardzo niebezpiecznymi skałami. Gdy ze względu na warunki pogodowe, wejście do portu jest zbyt niebezpieczne, światła nabieżnikowe są wyłączone. Za dnia jest to sygnalizowane czerwoną kulą na maszcie północnego falochronu. Jeżeli siła wiatru z północy lub północnego wschodu przekracza 10 m/sek., wrota w porcie są zamykane. W Gudhjem można skorzystać z prądu, WC, prysznica i pralki, naładować gazem butle...

Zwiedziwszy Gudhjem, noc postanowiliśmy spędzić na Christiansř. Jest to archipelag czterech, otoczonych groźnymi rafami wysepek położonych około 7 Mm na wschód od Bornholmu. Największa z nich – Christianso – ma powierzchnię 38 ha. Od niepamiętnych czasów rybacy suszyli tutaj ryby i chronili się w czasie sztormów. Niegościnne, skaliste i pozbawione słodkiej wody wyspy nie zachęcały jednak do osadnictwa. Dopiero w czasie wojen duńsko-szwedzkich zainteresował się nimi król duński Chrystian V i wzniósł tutaj twierdzę. Od połowy XVII wieku stacjonował zatem na wyspach garnizon, który jak głosi tablica erekcyjna z 1684 budował warownię „dla obrony duńskiego morza”. Christianso i leżącą kilkadziesiąt metrów od niej wyspę Fredrikso otoczono murem z granitowych głazów, wzniesiono osiem bastionów najeżonych działami, w skałach wykuto cysterny na słodką wodę, wzniesiono koszary, kościół i dom komendanta. Cieśninę pomiędzy wyspami, które połączono zwodzonym mostem, wykorzystano jako naturalny port, czynny zresztą do dzisiaj. Na najwyższych wzniesieniach obu wysp zbudowano forty. Twierdza była nie do zdobycia. W 1808 roku Anglicy ostrzelali warownię z dział swoich okrętów, oczywiście bez rezultatów. Od połowy XVIII wieku znajdowało się tu najcięższe duńskie więzienie. Po epidemii cholery w 1855 roku, twierdzę opuścił garnizon wojskowy. Więzienie przetrwało do 1886 roku, kiedy w kolejnej epidemii wymarli więźniowie i strażnicy.

Dziś na Christianso i Fredrikso, w budynkach dawnego więzienia i koszar, mieszka niewiele ponad 100 stałych mieszkańców. Malownicze kamienne domki wynajmowane są latem za słoną opłatą turystom i artystom poszukującym tutaj natchnienia. Armaty na ChristiansoPanuje tu rzeczywiście bajkowy klimat. Wyspa daje poczucie oderwania od rzeczywistości – dzika przyroda, porośnięte mchem fortyfikacje najeżone starymi działami...

Port dysponuje 60 miejscami cumowniczymi i jest bardzo bezpiecznym schronieniem, jednakże nie przy wiatrach wiejących z południa. Wchodzić można do niego zarówno w dzień, jak i w nocy. Jeżeli wejście do portu jest zabronione z uwagi na zbyt duży rozkołys lub brak miejsc cumowniczych, wtedy jest to sygnalizowane czarną kulą lub trzema pionowymi, czerwonymi światłami na maszcie z południowej strony Fredrikso. Na Christianso zatankować można wodę, benzynę, naładować akumulatory, napełnić butle gazowe, wyslipować jacht. W porcie jest też WC i prysznic. Uwaga: na Christianso nie należy zostawiać śmieci. Można to zrobić na pobliskim Bornholmie. Dla mieszkańców jest to o tyle ważne, że całe zaopatrzenie dostają oni statkiem i również tą drogą pozbywają się odpadków.
Spędziwszy noc na Christianso udaliśmy się do Allinge, kolejnego spokojnego i zadbanego miasteczka na Bornholmie.
Warto wybrać się na pieszą wycieczkę do ruin zamku Hammershus. Od Allinge jest on oddalony o około 4-5 kilometrów. Dystans ten można pokonać także autobusem. Należy udać się w kierunku północnym drogą przebiegającą przy samym porcie. Dalej poprowadzą już drogowskazy. Ruiny zamku Hammershus to ponoć największy tego typu obiekt w Europie Północnej. Historia zamku sięga XIII stulecia. Usytuowany został na wzniesieniu nad samym brzegiem morza, który tworzy tutaj wysokie malownicze klify. Zamek początkowo był własnością biskupią, później kilkukrotnie zmieniał właścicieli. Byli nimi Szwedzi i Lubeczanie. Dzisiaj ruiny znajdują się pod ochroną konserwatorską. Co kilkanaście metrów napotykamy tabliczkę z informacją (po duńsku, niemiecki i angielsku) o danym fragmencie zabudowy zamkowej wraz z jej rysunkową rekonstrukcją. Wiecie co odróżnia Hammershus i inne ruiny, których niemałą ilość zwiedziłem w Skandynawii od podobnych obiektów w naszym kraju? Otóż Hammershus nie jest zaśmiecony, wkoło nie walają się butelki i plastikowe korki od tanich win, a w zakamarkach nie śmierdzi (przepraszam za dosłowność) moczem i...

Port w Allinge dysponuje 60 miejscami do cumowania. Do portu można wchodzić zarówno w ciągu dnia, jak i nocą, biorąc jednak poprawkę na wiatr, widoczność i prądy. Nie powinno wchodzić się do Allinge podczas silnych wiatrów od morza. Niekorzystne warunki atmosferyczne i silne prądy mogą stworzyć realne niebezpieczeństwo przy wchodzeniu do tego portu.
Światła nabieżnikowe portu wyłączone są kiedy podejście jest ryzykowne. Wejście do portu jest natomiast zakazane, gdy na portowych masztach pojawiają się sygnały: czarna kula lub trzy pionowe czerwone światła. Sygnał mgłowy to 2 sygnały co 30 sekund. Podczas wietrznej pogody, prądy normalnie układają się zgodnie z kierunkiem wiatru, ale bardzo nieprzewidywalne dewiacje mogą występować w wielu miejscach, tworząc utrudnienia.
Wrota oddzielające port wewnętrzny od zewnętrznego zamykane są podczas silnych południowo-wschodnich wiatrów. Jednostki gości powinny cumować przy nabrzeżu portu zewnętrznego, a w przypadku wolnego miejsca w porcie wewnętrznym.
W Allinge zatankować można ropę, benzynę, naładować butle gazem, akumulatory. W porcie jest także prysznic, WC, i pralka.

W dalszym planie rejsu mieliśmy opłynięcie północnego cypla wyspy i zawinięcie do Ronne. Mieliśmy nadzieję podziwiać klifowe wybrzeże i ruiny Hammershus od strony morza. Niestety, kolejny dzień przywitał nas mżawką i gęstą mgłą. Pierwszy dzień kiepskiej pogody. Do tej pory i tak było nieźle. Zamiast zaplanowanych atrakcji mieliśmy zatem stanie na oku i wypatrywanie gęsto zastawionych tutaj sieci. Widzialność momentami spadała poniżej stu metrów. W takich warunkach dotarliśmy do Ronne. Jest to główne miasto Bornholmu, a jednocześnie największy port i baza promowa wyspy. Do portu wchodzić można zarówno w dzień, jak i w nocy. Niegościnną atmosferę dużego portu potęguje jego obsługa, która pojawia się już podczas klarowania jachtu i żąda słonej opłaty za zaledwie kilkugodzinny postój. Przy wchodzeniu do portu należy zachować szczególną ostrożność – przy ograniczonej widoczności silne prądy stwarzają realne niebezpieczeństwo.
W porcie można wyslipować jednostkę, zatankować ropę i benzynę, naładować akumulatory i butle, jest tam też żaglomistrz, WC, prysznic i pralki. W Ronne można wypożyczyć rowery lub samochód. Rřnne było ostatnim portem w naszym rejsie. W sumie odwiedziliśmy ich sześć. Na wyspie jest jednak o wiele więcej przystani i portów.


Opisy portów:



Fot. Krzysztof Kozerski
Rys. Arkadiusz „Aro” Świderski

 

 

Poprzednia

Następna

1999 Wszystkie prawa zastrzeżone